Każdy prawdziwy kociarz wie, że co dwa koty to nie jeden! Niektórzy powiadają również, że co trzy koty to nie dwa, ale o tym jeszcze się nie zdążyłam przekonać. Wszystko przede mną ;))
Zaletą posiadania kociego brata lub siostry jest to, że w jesienno zimowe dni jest się do kogo przytulić! Sami zobaczcie!
Ale koty, tak jak ludzie nie żyją tylko miłością dlatego w ich wspólnym życiu zdarzają się i bijatyki!
Kocie bijatyki i zapasy mają jedną ogromną zaletę! Zapewniają kotom odpowiednią dawkę ruchu i leniwy właściciel, taki jak ja, może sobie czasem odpuścić zabawę z kotami ;)
Oczywiście kocie gonitwy bywają mniej przyjemne kiedy w nocy dwa rozpędzone futra przebiegają nam po brzuchu albo po głowie... Ale cóż... nie można mieć wszystkiego ;))
Wszyscy już zdążyli się przyzwyczaić, że jestem chwalipiętą. Dlatego muszę się Wam pochwalić swoją nową wycieraczka, którą dostałam od mojej siostry na imieniny. Śliczna prawda? :)
Niestety nie było w sprzedaży takich z Gackiem i Luckiem ;)
A skoro jesteśmy w temacie chwalenia to zapraszam jeszcze na mojego bloga foto.
TUTAJ (klik) możecie zobaczyć kilka nowych portretów Gacka i Lucka, a TUTAJ (klik) można "podziwiać" zdjęcia pewnego jeża, kota i psa ;)
A tu przedsmak :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kocie zabawy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kocie zabawy. Pokaż wszystkie posty
sobota, 7 grudnia 2013
środa, 3 lipca 2013
poszukiwacz zaginionych piórek
Każdy kot ma swoje upodobania o czym pisałam TUTAJ i TUTAJ. Te kocie fanaberie z czasem ewoluują, czasem znikają a na ich miejsce pojawiają się nowe. Gacek ostatnio uwielbia uganiać się za zajączkami puszczanymi z lusterka i jak tylko usłyszy, że wyciągam dwustronne lusterko do makijażu, nawet w czasie głębokiego snu, natychmiast przybiega czekając na brykające światełko. Lucek zaś, ostatnimi czasy, namiętnie otwiera szuflady od komody, w której trzymam wędki z piórkami. Często mocuje się z komodą tak długo aż uda mu się dotrzeć do zdobyczy.
Niestety w poniższym filmiku nie udało mi się zarejestrować wszystkich etapów poszukiwania piórek, bo Lucek nie odpuszczał przez dobrą godzinę a ja niestety nie mam aparatu w oku ;)
Niestety w poniższym filmiku nie udało mi się zarejestrować wszystkich etapów poszukiwania piórek, bo Lucek nie odpuszczał przez dobrą godzinę a ja niestety nie mam aparatu w oku ;)
sobota, 25 maja 2013
zrób to sam
Kocie zabawki to temat z jednej strony banalny, bo wiadomo kot może się bawić nawet papierkiem, ale każdy kociarz wie, że z wiekiem koty stają się coraz bardziej wybredne i nie chcą się bawić byle czym.
U mnie istnieje jeszcze dodatkowy problem, bo wszelkiego rodzaju myszki, uwielbiane przez moje koty, są prawie natychmiast rozczłonkowywane przez Sama.
O prostych domowych zabawkach pisałam już kilkukrotnie TUTAJ i TUTAJ. W przypadku Gacka nie ma problemu, bo młodego do zabawy nie trzeba długo namawiać, gorzej jest z Luckiem. Dla niego atrakcyjne są wyłącznie sznureczki i wędki z piórkami.
Ostatnio robiąc w domu generalne porządki znalazłam wachlarz, który dostałam kiedyś od mojej przyjaciółki. Wachlarz przeleżał w szufladzie kilka lat, bo ze względu na swoje delikatne wykonanie nie nadawał się do codziennego użytku. Tak, tak! Latem zdarza mi się używać wachlarza! Zwłaszcza w komunikacji miejskiej. Co prawda nie jeżdżę autobusami czy tramwajami zbyt często, bo na co dzień poruszam się rowerem, ale od święta mi się zdarza. A czasem bywa to ekstremalne przeżycie jeśli klimatyzacja nie domaga... W takich sytuacjach wyciągam z torby wachlarz, który zawsze wożę ze sobą i wtedy widzę te wszystkie zazdrosne spojrzenia współpasażerów, którzy nie mają czym oddychać w duchocie;))
A wracając do wyjątkowego wachlarza kiedy tylko go znalazłam od razu pomyślałam o moich kotach i o tym, że piórka to jedyna rzecz, oprócz laserka, która potrafi zawsze potrafi skłonić Lucka do zabawy. Dlatego w mojej głowie od razu zaświtał pomysł, żeby wachlarz przerobić na kocią zabawkę (Joan wybacz!;)).
Wystarczył patyczek z dziurką zrobiony z drabinki do kwiatków. Pamiętacie jak z częścią kwiatków musiałam się pożegnać za sprawą Gacka? Do patyczka wystarczyło przywiązać kawałek sznurka a na końcu piórko i już! Zaletą wachlarza jest to, że mam piórka na wymianę, bo wiadomo, za sprawą kocich pazurków i ząbków szybko się zużywają.
U mnie istnieje jeszcze dodatkowy problem, bo wszelkiego rodzaju myszki, uwielbiane przez moje koty, są prawie natychmiast rozczłonkowywane przez Sama.
O prostych domowych zabawkach pisałam już kilkukrotnie TUTAJ i TUTAJ. W przypadku Gacka nie ma problemu, bo młodego do zabawy nie trzeba długo namawiać, gorzej jest z Luckiem. Dla niego atrakcyjne są wyłącznie sznureczki i wędki z piórkami.
A wracając do wyjątkowego wachlarza kiedy tylko go znalazłam od razu pomyślałam o moich kotach i o tym, że piórka to jedyna rzecz, oprócz laserka, która potrafi zawsze potrafi skłonić Lucka do zabawy. Dlatego w mojej głowie od razu zaświtał pomysł, żeby wachlarz przerobić na kocią zabawkę (Joan wybacz!;)).
Wystarczył patyczek z dziurką zrobiony z drabinki do kwiatków. Pamiętacie jak z częścią kwiatków musiałam się pożegnać za sprawą Gacka? Do patyczka wystarczyło przywiązać kawałek sznurka a na końcu piórko i już! Zaletą wachlarza jest to, że mam piórka na wymianę, bo wiadomo, za sprawą kocich pazurków i ząbków szybko się zużywają.
I tak o to, własnym sumptem, powstała wędka z wymiennym piórkiem!:)
Pierwszy, jak zawsze, pojawił się Gacek!
Ale Lucek nie dał się długo prosić i szybko pojawił się na placu zabaw.
I kiedy wziął piórko w posiadanie już go nie wypuścił z łapek i pyszczka a Gacek musiał obejść się smakiem tym razem ;)
Małe a cieszy. Czasem okazuje się, że nie potrzeba wiele żeby sprawić kotu przyjemność :)))
Oczywiście zamiast piórka można na końcu wędki powiesić cokolwiek innego co przykuje kocią uwagę.
Oczywiście zamiast piórka można na końcu wędki powiesić cokolwiek innego co przykuje kocią uwagę.
wtorek, 9 kwietnia 2013
kot w worku
Kilka dni temu postawiłam upiększyć zwykłą płócienną torbę na zakupy. Od samego początku, jak tylko ją wyjęłam, wzbudziła ona ciekawość moich kotów i stała się ich przedmiotem porządania.
Za nim zabrałam się do pracy pierwszy zainteresował się torbą Lucek. Gacuś przyglądał się na razie z daleka nie będąc pewnym co powoduje taką ciekawość u Lucka.
Kiedy worek był już gotowy zainteresowanie ze strony kotów nie zmalało. W końcu kocia torba zasługuje na wyjątkową uwagę ;)
Lucek, jako prawdziwy fahionista, wiedział do czego taka torba może służyć kotu.
Gacuś niepewnie asystował w tych przebierankach. W końcu, pchany ciekawością, postanowił sprawdzić czym to się je.
Ale nie było to łatwe, bo Lucek nie odpuścił i... stoczył prawdziwą bitwę broniąc swojej modowej zdobyczy!
Po stoczonej walce zwycięzki Lucek zawiesił sobie torbę na szyję i dumnie prezentował swoją nową ozdobę ;)
Zwycięzca może być tylko jeden!
Za nim zabrałam się do pracy pierwszy zainteresował się torbą Lucek. Gacuś przyglądał się na razie z daleka nie będąc pewnym co powoduje taką ciekawość u Lucka.
Kiedy worek był już gotowy zainteresowanie ze strony kotów nie zmalało. W końcu kocia torba zasługuje na wyjątkową uwagę ;)
Lucek, jako prawdziwy fahionista, wiedział do czego taka torba może służyć kotu.
Gacuś niepewnie asystował w tych przebierankach. W końcu, pchany ciekawością, postanowił sprawdzić czym to się je.
Ale nie było to łatwe, bo Lucek nie odpuścił i... stoczył prawdziwą bitwę broniąc swojej modowej zdobyczy!
Po stoczonej walce zwycięzki Lucek zawiesił sobie torbę na szyję i dumnie prezentował swoją nową ozdobę ;)
Zwycięzca może być tylko jeden!
czwartek, 28 marca 2013
kot na końcu tęczy
Wszyscy, prawie bez wyjątku, tęsknią za wiosną. Widać to we wszystkich wpisach na blogach, w telewizji, w rozmowach ze znajomymi i z nieznajomymi. Każdy marzy o ciepłym słonku, które ogrzeje zmarznięte kości i nosy.
W moim najnowszym scrapku również widać tęsknotę za wiosną i latem.
Rzeka wymyśliła nowy kolor, a w zasadzie wzór, naszej scrapbookowej zabawy. Tym razem tematem przewodnim są paski. A jeśli paski i lato to co przychodzi pierwsze na myśl? Oczywiście tęcza!:)))
A pod tęczą najlepiej wypocząć, bo wiadomo dla kota każdy powód jest dobry ;)
Biorąc pod uwagę, że to pewnie mój ostatni wpis przed świętami życzymy wszystkim dużo radości i spokoju i chwili wytchnienia. I oczywiście rychłego nadejścia wiosny ;))
W moim najnowszym scrapku również widać tęsknotę za wiosną i latem.
Rzeka wymyśliła nowy kolor, a w zasadzie wzór, naszej scrapbookowej zabawy. Tym razem tematem przewodnim są paski. A jeśli paski i lato to co przychodzi pierwsze na myśl? Oczywiście tęcza!:)))
A pod tęczą najlepiej wypocząć, bo wiadomo dla kota każdy powód jest dobry ;)
A teraz zaserwuje jeszcze nietuczący, przedświąteczny deser. Bo wiadomo,
jak święta to musi być słodko!:))
Gacek kontra ołówek))
Biorąc pod uwagę, że to pewnie mój ostatni wpis przed świętami życzymy wszystkim dużo radości i spokoju i chwili wytchnienia. I oczywiście rychłego nadejścia wiosny ;))
czwartek, 21 lutego 2013
poniedziałek, 4 lutego 2013
kulka dla kotulka
Po ostatnich przygodach z kwiatami postanowiłam zająć czymś
uwagę Gacka. Rozejrzałam się po mieszkaniu i okazało się, że gdzieś zapodziały
się kocie zabawki.
Ktoś niedawno napisał, że Gackowi urosła głowa i uszy już nie wydają się takie duże… Na dolnym środkowym zdjęciu widać, że uszka nadrobiły to niedopatrzenie i szybciutko urosły;))
A Lucek lubi sobie w wannie uciąć poobiednią drzemkę na moim ręczniku;)
Zwierzęce zabawki często mają tendencję do magicznego
znikania. I nawet przy dokładnym przeszukaniu wszystkich kątów nie możemy ich
znaleźć. Prawdopodobnie przy przesuwaniu kanapy okaże się, że jest pod nią
dwadzieścia zakrętek, piętnaście koralików, osiem moich długopisów i dwanaście
papierowych kulek. Tak czy siak postanowiłam jakoś szybko rozwiązać ten
problem. Ponieważ moje koty bardzo lubią wełnę, o czym pisałam tutaj, oraz
wszelkiego rodzaju kulki i koraliki postanowiłam połączyć te dwa elementy i
ufilcowałam futrom dwie piłeczki!
Lucek, jak to Lucek, piłeczkami pogardził,
bo on obecnie preferuje prawie wyłącznie zabawę w berka i zapasy z Gackiem. Za
to Gacuś był w siódmym niebie! Od razu chwycił pierwszą piłeczkę w zęby i
pobiegł do łazienki żeby pies mu jej nie zabrał;)
Młody w ogóle lubi znosić
swoje zabawki do wanny, bo wtedy nikt mu nie przeszkadza a wszelkie piłeczki
nie uciekają pod sprzęty domowe.
Może na chwilę Gacek zapomni o kwiatkach;)
A zabawom z piłeczkami nie było końca. Aż aparat za kotem
nie nadążał dlatego część zdjęć pozostawia wiele do życzenia pod względem
jakości i ostrości…
Ktoś niedawno napisał, że Gackowi urosła głowa i uszy już nie wydają się takie duże… Na dolnym środkowym zdjęciu widać, że uszka nadrobiły to niedopatrzenie i szybciutko urosły;))
A Lucek lubi sobie w wannie uciąć poobiednią drzemkę na moim ręczniku;)
poniedziałek, 3 grudnia 2012
minęły trzy tygodnie
Wczoraj minęły trzy tygodnie odkąd Gacuś trafił pod mój
dach. W tym czasie było tyle wrażeń, że wydaje mi się jakby minęło ze dwa miesiące. A maluch tak się wpasował do naszej rodziny jakby się tu urodził.
Czas na podsumowanie wrażeń całej naszej czwórki. Okazało się, że moje wszystkie
lęki i niepewności, o których mogliście
przeczytać tutaj, okazały się zupełnie bezzasadne. Pies powoli przyzwyczaił się
do nowego szkraba i przestał się nim tak ekscytować. A Lucek, początkowo lekko
zdystansowany pokochał tego malucha tak mocno jak ja.
Gacek, w czasie tych trzech tygodni, przybrał na wadze pół
kilo i waży teraz 1,7kg. Od kiedy wyszedł w sypialni na salony tak sobie upodobał luckową miskę, że w ogóle przestał jeść swoje jedzenie... Teraz mieszam jednemu i
drugiemu trochę karmy dla kociaków i trochę dla dorosłych kotów, żeby Lucek nie musiał
czekać na swoją kolejkę do miski…
Mały, ponieważ całą swoją energię spala w zabawach z Luckiem nie ma ochoty rozrabiać ponad to (mam nadzieję, że nie wywołam wilka z lasu;)) co cieszy mnie niezmiernie, bo moje kwiatki pozostają jak dotąd bezpieczne. Nie licząc małej demolki w nocy wywołanej przez obydwa gagatki... ;)
Ponieważ nigdy nie miałam więcej niż jednego kota nowością są
dla mnie kocie zapasy! Kociaki z zapałem urządzają gonitwy po całym domu po
czym wpadają na kanapę i wzajemnie się podgryzają. W dzień ma to same zalety. Kiedy
Lucek był mały to ja byłam dla niego takim drugim kotem do treningów i od ciągłych
ataków miałam wiecznie podrapane ręce, dla Gacka jestem wyłącznie wygodną
poduszką na której można się zdrzemnąć. Małego absolutnie nie interesują moje
ręce jako obiekt do ataku a i Lucek przestał na mnie polować. Jednym słowem
same zalety posiadania dwóch kotów.
Wyjątkiem są wczesne ranki. Dla kotów to jest najlepsza pora na harce i
ja to rozumiem, ale powiedzcie czy koty muszą skakać po mnie?? W nocy zajmuję 2,8m² łóżka, pies
zajmuje nieduży fotel a dla kotów zostaje cała reszta mieszkania do biegania. A one co
robią? Biegają po mnie! Jak Lucio był mały jakoś to znosiłam, ale jak przebiega
teraz po mnie ponad 6kg to już jest mniej przyjemne;)
Kiedy Lucek był sam z
porannego biegania po łóżku wyrósł jak miał 4-5 miesięcy, ale boje się, że przy
dwóch kotach to nie skończy się tak prędko…
Odrobinkę te poranne gonitwy rekompensują mi widoki kiedy
koty wspólnie się myją.
No i widok śpiącego Gacka też mi wynagradza przerywany sen. Mogę
godzinami patrzeć na śpiącego kota dlatego nie mogę się powstrzymać przed
fotografowaniem Gacka, bo żaden kot nie śpi tak słodko jak mały kot! O czym możecie przekonać oglądając poniższe zdjęcia :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)


























.jpg)





















