wtorek, 6 listopada 2012

podziękowania i ważne dylematy


Dzisiaj chciałabym poruszyć dwa tematy. Pierwszy dotyczy otrzymanych wyróżnień a drugi ewentualnego nowego lokatora w moim domu;)

Chciałabym serdecznie podziękować za otrzymane w ostatnich dniach wyróżnienia od zaprzyjaźnionych blogów. Pierwsze wyróżnienie otrzymałam od Pantery za przyjaźń psio-kocią, drugie od Jasnej i kolejne od Kfiatka za przepis na zupę dyniową i ciepło bijące z każdej notki :)

Strasznie Wam dziewczyny dziękuję, jest mi naprawdę, bardzo, bardzo miło z tego powodu!

Niezmiernie się cieszę, że mogę być częścią naszej wielkiej kocio blogowej rodziny.

Zasady tego wyróżnienia mówią, "że po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im swoje 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował."
 Odpowiadam więc na pytania zadane przez Kfiatka. Jeśli kogoś nie interesują moje odpowiedzi to może je pominąć i przejść dalej ;)



1.Wasza ulubiona pora roku? nie mam ulubionej pory roku, dobra pora roku to taka, która sprzyja jeździe na rowerze;)
2. Film, który zawsze doprowadza Was do łez to... Co się wydarzyło w Madison County
3. Ulubiony sposób na spędzenie wieczoru? dobra książka, herbata i zwierzaki grzejące nogi
4. Czy macie domowy sposób na przeziębienie? Jeżeli tak to jaki? domowa nalewka i ciepły koc
5. Gdybyście mieli zabrać ze sobą na wyjazd do lasu 5 rzeczy byłyby to...? wygodne buty, sportowe ubranie, aparat fotograficzny, mapę, prowiant
6. Coś czego w tej chwili chcielibyście się nauczyć robić  to...? wstyd się przyznać… ale pływać… ;)
7. Jakiego zwierzęcia najbardziej się boicie? nie lubię robaków;)
8. Komedie czy dramaty? Co wolicie? lubię komedie, ale wolę dramaty
9. Ulubiony kolor na jesień? ulubiony kolor na każdą porę roku - szary
10. Z czym kojarzy Wam się cyrk? z kółkami ;)
11. Wymarzony kierunek podróży? Mikronezja, ale na co dzień zadowalam się wyprawą na wieś ;)


Zgodnie z zasadami powinnam teraz wyróżnić blogi, które cenię, ale nie zrobię tego, bo nie umiem się zdecydować. Wyróżnienie otrzymują ode mnie właściciele wszystkich blogów, na których się udzielam, bo wszystkie je baaardzo lubię.


Ale żeby nie było nudno zadam Wam wszystkim kilka pytań związanych z moimi dylematami. Każdy będzie mógł na nie odpowiedzieć a przy okazji pomóc podjąć mi ważną decyzję. Odkąd pojawił się moim domu Lucek otworzył moje serce całkowicie na kocią miłość. Dlatego od kilku miesięcy zastanawiam się nad okoceniem w moim domu, ale ciągle targają mną wątpliwości. A piękne mordki do adopcji patrzą na mnie codziennie w Internecie! Nigdy dotąd nie miałam więcej niż jednego kota dlatego zwracam się do Was kociarzy, którym nie obca jest kocia gromadka w domu;) Ja wiem nie powinnam się w ogóle zastanawiać, tylko brać kociaka i już. W końcu przed Luckiem dwa lata się zastanawiałam nad wzięciem kota a kiedy trafił się Lucek poszłam na żywioł kupiłam wyprawkę i przywiozłam kota do domu! Wiem też, że co dwa koty to nie jeden, ale...


1. Czy miałyście problem, że koty nie chciały załatwiać się do jednej kuwety? Bo ja za bardzo nie mam miejsca na drugą.. 

2. Lucek jest nerwowym kotkiem, co jeśli towarzystwo drugiego kociaka sprawi, że stanie jeszcze bardziej nerwowy? 

3. Mój pies jest strasznym łakomczuchem i kiedy Lucek był mały jego miseczka stała na parapecie w salonie a wspinał się do niej po fotelu. Teraz nie mam już fotela wiec jeśli wezmę małego kociaka, który za bardzo nie będzie umiał wskakiwać na meble nie wiem gdzie postawić miskę z jego jedzeniem, żeby pies się do niego nie brał… 

4. Staram się dbać o to żeby nie przekarmiać zwierzaków, co będzie jeśli Lucek zacznie wyjadać jedzenie nowego lokatora i się roztyje? 

5. Jak głaskać na raz trzy zwierzaki kiedy mam tylko dwie ręce? ;) 

6. A jeśli nowy lokator nie polubi psa? 

7. Co jeśli pies nie polubi nowego lokatora? 

8. Czy mały kotek będzie się wzorował na Lucku i też nie będzie rozrabiaką? ;) Lucek jest aniołem, który nie rusza kwiatów i żadnych duperelek stojących na półkach;) Wiem, wiem kot jest ważniejszy niż ozdoby, ale Lucek mnie rozpieścił w tej kwestii ;) 

9. Czy koty bywają zazdrosne o swojego opiekuna jeśli w domu pojawia się drugi kot? 

10.No i co jeśli koty się nie polubią? 



Do 11 pytań chyba nie dobiję ;)) Pomożecie odpowiedzieć na te pytania? Jak to było u Was?



38 komentarzy:

  1. Ja mam 3 koty i psa. Jeśli chodzi o kuwetę to 2 koty robią do jednej - kładę do kuwety parę listkow papieru toaletowego i załatwione tylko kuweta zawsze musi byc czysta bo może zrobić obok kuwety ( mnie się to raz zdażyło)trzeci kot robi do brodzika bo mam prysznic - tak sobie sam wybrał. Jeśli chodzi o jedzenie - mam w kuchni kafelki więc jedzenie kładę na kafelkach i jedzą razem,suche mam w jednej misce i też jedzą razem ( stoją w kolejce hihih) to samo z wodą tylko czesto zmieniam.
    Koty i pies lubią się - czasami dadzą sobie łapą po mordzie ale to normalne - ludzie raz mają humor a raz nie to samo tyczy zwierząt:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Retro za opisanie Twojej sytuacji zwierzakowej :))

      Usuń
  2. Moja corka ma dwa koty. Kotka byla pierwsza, kocurek doszedl jako drugi. I wtedy sie zaczelo! Kotka zniszczyla (zasikala wszystkie ak chyba protestowala przeciwko drugiemu kotu w domu. Poza tym swietnie sie dogaduja ze soba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, to mnie nastroiło optymistycznie ;))

      Usuń
  3. Ja myślę, że Lucek raczej polubi drugiego kota, bo toleruje Sama a to znaczy, że nie jest z niego antysocjal totalny.

    No, jak miałam psa i kota to pies zawsze wyżerał kocie chrupki, ale się nie roztył:D

    Jeśli sam będzie wyżerał, to postaw kocią miskę np. między fotelami lub między fotelem a ścianą czy w jakiejś innej 'dziurze', do której Sam nie da rady się wepchnąć a do której kotek wejdzie bez problemu.

    Możesz kotka uczyć, żeby nie ruszał tego czy tamtego, ale na pewno czasami ściągnie ze stołu obrus czy też coś zrzuci z półki jak już do niej doskoczy:) Zależy w sumie, jaki Ci się trafi egzemplarz koci. Jedne kotki to niezależne psotniki a inne prawdziwi flegmatycy i pieszczochy:)

    Jak się nie polubią, to będzie musiała uważać żeby Lucek nie zaciukał młodego, ale raczej się polubią, bo przecież Lucek wie, że nie jest jedynym panem na włościach i potrafi się dzielić. Możesz się umówić, że bierzesz młodego na próbę z możliwością oddania w razie gdyby Lucek naprawdę chciał dokonać mordu i nie dał się przebłagać w ciągu kilku dni.
    U mnie pies próbował uśmiercić kotka wciskając go z całej siły nosem w glebę...że niby pieszczota i miłość a tak naprawdę to zazdrość, ale sytuacja się unormowała z czasem:)

    Psa ustawisz szybko, żeby nie tykał kota, jeśli poświęcisz temu kilka dni. Po prostu za każdym razem musisz karcić słownie już w momencie warczenia i jeżenia karku, no i przez pewien czas musisz bacznie obserwować. Jak będziesz wychodzić z domu to niestety młody osobno musi być zamknięty, jeśli Sam i Lucuś go nie polubią.
    Młody kotek psa polubi, nie martw się:)

    Co do głaskania, to możesz przyjąć porządną dawkę promieniowania. Może Ci wyrośnie trzecia ręka?:P

    Pozdrowienia i przytulanki dla maluchów!:)


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudne początki to ja już przeżyłam jak przyniosłam Lucka do domu.
      Jak chcesz możesz sobie przeczytać o tym :) http://maskotkaipieska.blogspot.com/2011/10/zwierzecy-dramat.html
      Raczej scenariusz, że oddaję kotka nie wchodzi w grę (to chyba, że jakiś potwór by mi się trafił!) bo biorąc zwierzaka podejmuję świadomą decyzję a dla zwierzaków taka ciągła zmiana domu to duże przeżycie i raczej nie chciałabym go na to narażać
      O Sama aż tak bardzo się nie boję, bo skoro pogodził się z istnieniem jednego kota to może i drugiego zaakceptuje. Dlatego raczej myslę o małym kotku, bo wtedy łatwiej mu sie będzie dotrzeć z resztą:))

      Uśmiałam się z tej trzeciej ręki ;))

      Usuń
  4. OMG...ale napisałam litanię...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za to rozpisanie:)
      Też przesyłam głaski dla PannyMiau :)

      Usuń
  5. W związku z odpowiedzią na 6-tkę zapraszam do mnie w lato - pojedziemy nad morze to się nauczysz :)

    A teraz odpowiedzi na twoje pytania bo przyznam, że bardzo przypominają rozterki które ja miałam przed wzięciem Bonisi.

    1. Moje na szczęście załatwiają się do jednej kuwety i tak też najczęściej jest choć zdarza się, że konieczna jest osobna kuweta. Zazwyczaj jednak takie sytuacje przydarzają się w większych stadach (np. z kocurami niekastrowanymi).

    2. Mówisz, że Lucek jest nerwowy - w jakim sensie? Do ludzi, na hałas, do innych zwierząt? Jeżeli jest naprawdę nerwusem to na tydzień przed i pierwsze dwa tygodnie dokocenia do miesiąca skusiłabym się na Feliway - bardzo dobrze wycisza kocie nerwy.

    3. Kociaki zazwyczaj są sprawne. Ewentualnie rozwiązaniem jest karmnik dla kociaka - można go zrobić z kartonu. Wycinasz małe wejście (takie żeby nikt inny się nie zmieścił), wstawiasz do środka miseczkę i voila problem z głowy.

    4. Są karmy, które są dobre na wszystkie etapy rozwoju - TOTW czy Orijen, Acana... Są one dobre i dla kociaka i dla dorosłego kota.

    5. Nie da się niestety - trzeba założyć komitet kolejkowy. Ważne by całkiem nie zapominać o starszych na rzecz maluszka bo będą zazdrosne.

    6., 7. O kociaka, jeśli weźmiesz młodego kotka, bym się nie martwiła - gorzej z psem, tu bym pilnowała przez jakiś czas. Jeżeli pokażemy, że to członek naszego stada to nie powinno być kłótni - co najwyżej nie będzie wielkiej miłości.

    8. Kociak zawsze uczy się od starszych kotów, ale... raczej tych złych nawyków. Najwięcej i tak zależy od charakteru nowego "wybranka" choć nie łudziłabym się, że przed osiągnięciem roku będzie spokojnym kotkiem - raczej właśnie rozrabiaką.

    9. Ależ oczywiście, że tak. Leon to mały zazdrośnik i gdy za dużo uwagi poświęcałam Boni, a za mało jemu Boni dostawała łomot. Trzeba się starać koty traktować na równi - tyle samo miziania, zabawy... Z drugiej strony - jak one się ze sobą bawią ja też jestem zazdrosna ;)

    10. Koty albo się pokochają, albo nie. Ale "nie" oznacza że będą się tolerować. Rzadko, bardzo rzadko zdarza się nienawiść. Ja bym nastawiła się raczej pozytywnie. Przy czym 2-3 pierwsze tygodnie mogą być trudne: posykiwanie, pacanie, warczenie - to jest całkiem normalne.

    Mam nadzieję, że pomogłam - jakby coś jeszcze przyszło ci do głowy to pisz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Strasznie Ci dziękuję za tę wyczerpującą odpowiedź!
      Lucek Ludzi się nie boi, najbardziej go stresuje psie szczekanie, przychodzenie gości (przez chwilę) bo jest zamieszanie i pies szczeka na dzwonek. Gwałtowne ruchy też go stresują.
      Pomysł z pudełkiem i karmą dla małego/łej jest świetny!:))
      Lucek całe szczęście nie ma złych nawyków, oprócz łażenia po szafkach w kuchni i zwalania mojego ręcznika do wanny i robienia sobie z niego posłania. Byleby Lucek nie uczył się on nowego/ej złych rzeczy ;)
      Jak Lucek do mnie trafił to strasznie dbałam o to, żeby po każdym głaskaniu kota głaskać psa, żeby nie był zazdrosny;)
      Jeszcze raz Ci dziękuję:)

      Z ty pływaniem to nie wiem czy się jeszcze kiedyś na uczę, ale skoro zabrałam się teraz za prawo jazdy to może i pływanie przyjdzie czas ;)

      Usuń
    2. Koniecznie - ja bez wody i pływania życia sobie nie wyobrażam :)
      Podczytałam wieści u Aneczki i z całego serca zaciskam kciuki za bezproblemowe dokocenie. Tym bardziej jak mówisz, że Lucek nerwowo reaguje na w zasadzie standardowo denerwujące rzeczy :)

      Usuń
    3. Dziękuję za trzymane kciuki. Tak jak napisałam poniżej, pocieszam się faktem, że na obce psy, które nas czasem odwiedzają, Lucek nie reaguje strachem tylko i zaciekawieniem wiec może na Szuwarka zareaguje po przyjacielsku :))

      Usuń
  6. U nas dokocenie było bezproblemowe,bo najmłodsza jest zaraze(ą)m najśmielszym z kotów i zachowywała się,jakby była urodzona w naszej rodzinie.Ktoś mi kiedyś polecił ,to podaję dalej ;-) :http://www.youtube.com/watch?v=grLyTX8Dpso
    PS.Świetny blog!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super filmik!! Genialnie pokazuje adaptację kociaka w domu domu:)

      Usuń
    2. Też jestem zachwycona filmikiem, tym bardziej, że z happy endem :)

      Usuń
  7. Najgorszym problemem będzie jeśli pies nie polubi kotka...
    Psa nie zmienisz ...
    Ale myślę ,że lubi jednego to i polubi drugiego.
    Poza tym wszystkie wersje są możliwe.
    Biorąc drugiego kota nigdy nie wiesz jak się wpasuje w zastane środowisko.
    Z drugiej strony tyle szczęśliwych dokoceń , to dlaczego ma się nie udać ?
    Amyszka ostatnio przygarnęła Mikesza i jest fajnie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że skoro Sam baaardzo polubił Lucka to jest szansa, że polubi i drugiego kotka :)
      Pocieszają mnie właśnie te wszystkie szczęśliwe dokocenia:)

      Usuń
  8. Mam niewielkie doświadczenie z wprowadzaniem nowego kota do domu. Co prawda, Mefisto trafił do nas ze schroniska, gdy mieliśmy jeszcze Baldricka. Ale niestety jego przedwczesna śmierć zakończyła moje obserwacje. Według wielu opinii jako drugiego kota lepiej przygarnąć młodszego. Tak było w przypadku Baldricka (6 lat) i Mefisto (2 lata). Nie było zbyt wielu spięć. Baldrick był bardzo obrażony na nas za przytaraganie jakiegoś znajdy. Doszło do kilku nieporozumień, ale zupełnie przypadkowo. Kiedy Mefisto załatwiał się w kuwecie, Baldrick nieświadomy jego obecności tam wszedł do łazienki i obaj się wystraszyli. Były dwie kuwety, ale zaczęli wkrótce rywalizować ze sobą, który nasika więcej w konkurencyjnej kuwecie. To jest jakaś nauczka. Wiadomo, koty załatwiają swoje potrzeby w ustronnych miejscach, nie jak pies przy wszystkich na środku chodnika. Myślę, że aby zapewnić komfort i nie dochodziło do stresujących sytuacji, należy zabezpieczyć dwie kuwety, ale ustawić je przynajmniej początkowo w różnych miejscach czy pomieszczeniach. Potem jak się koty do siebie przyzwyczają można je przestawić tam gdzie zwykle, czyli np. do łazienki. Powiem Ci, że Mefisto jako młodszy kot bardzo chciał się zaprzyjaźnić z Baldrickiem, zaczepiał go, próbował nakłonić do gonitw i zabaw. Niestety ten już był coraz słabszy i apatyczny. Pomyśl nad młodszym kotem, np. rocznym, który wprowadzi trochę energii do życia Lucka, będzie go stymulował do zabawy. Będzie radośnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drugą kuwetkę, przynajmniej mała będę musiała kupić na początek, bo możliwe, ze nowego lokatora będę musiała oddzielać od reszty towarzystwa jak mnie będzie w domu. Rozmawiałam ze znajomą, która ma kota w wieku Lucka i w ciągu roku wzięła w sumie jeszcze 3 kociaki (jeden zmarł niestety na powikłania po panleukopeni :( ), ale nie wszystkie na raz. I wszystkie futra załatwiają się bez problemu do jednej kuwety więc i tak bywa :)
      Pewnie wezmę jakiegoś małego kociaka, żeby łatwiej dogadał się z psem.

      Usuń
    2. Maskotko jedno ale - jeżeli już na początku wprowadzisz oddzielne kuwety to potem się już jej nie pozbędziesz (chodzi mi o sytuację gdy już zostały przedstawione i zostawiasz je razem). Ja bym spróbowała jednak zacząć od jednej, jak się nie dogadają to wtedy dodałabym kolejną.

      Usuń
    3. Potrzebuję oddzielnej kuwety na sytuacje awaryjne. Nie wiem jak zwierzaki będą na siebie reagowały. Możliwe, że będę musiała zamknąć małego na noc oddzielnie, albo na moje wyjście a wtedy przecież go nie zostawię bez kuwety... Nie wiem jak pies się będzie na dzień dobry zachowywał. Postaram się jej w ogóle nie używać, ale... Zobaczymy jak się wszystko rozwinie. Jestem dobrej myśli :)

      Usuń
    4. Oczywiście na trzymanie oddzielne warto mieć, ale czy masz ją potem gdzie trzymać?
      Jakby coś to możesz spojrzeć na takie cudo (i całkiem fajny sklep przy okazji ;) )
      http://www.telekarma.pl/p7894/ekologiczna.kuweta.dla.kota.4.tygodnie.htm

      Usuń
    5. O, robię tam prawie zawsze zakupy:)) Ale ta kuwetka jest obecnie niedostępna.
      Zobaczę czy w piwnicy nie mam jakiejś starej po dawnych kotach. A jak nie mam to kupię najtańszą, najmniejszą, potem jak nie będzie potrzebna to komuś oddam albo odsprzedam :)

      Usuń
  9. Maskotko, ja mam jednego kota i bardzo tego żałuję. Jednak teraz kiedy moja Bunia ma już 10 lat i jest niezwykle rozpieszczonym członkiem rodziny i bardzo się boję jak zareagowałaby na nowego członka rodziny, a nie chcę eksperymentować bo przecież to żywe i czujące stworzenia i nie chcę im przysporzyć stresu i nerwów. Teraz już wiem, że kiedyś (oby jak najpóźniej) kiedy zabraknie mojej najukochańszej Buni wezmę do domu od razu kilka młodych kociąt. Nie muszą być z jednego miotu, ale maluchy w podobnym wieku, tak podobno najlepiej się dokocać.

    Za książkę bardzo dziękuję, dotarła cała i zdrowa :)

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja teraz też żałuję, że nie wzięłam od razu dwóch kociaków, ale kiedy zdecydowałam się na Lucka całe jego rodzeństwo było już rozdane. Zresztą ja bym sobie sama nie poradziła z dwoma kociakami i z psem, bo początki ich znajomości były baaardzo burzliwe;))
      Cieszę się książeczka doszła :)
      Pozdrawiam ciepło!

      Usuń
  10. We wrześniu tego roku pojawił się u nas nowy kociak i jest tak:
    1. Od samego początku jedna kuweta, 2 koty
    i żaden nie wydaje się mieć z tym problemu.
    Nigdy nie zdarzyło się żeby coś wylądowało obok,
    nawet jeżeli nie było tam już wiele 'wolnego' miejsca;)
    2.Antek (ok. 2 lata) jest bardzo bojaźliwym samotnikiem
    i niestety strasznie stresował się obecnością Małego (ok.4 miesiące).
    Chował się, płakał i najchętniej spędzał czas na dworze z dala od Małego.
    Parę razy zdarzyło się, że dostałam od niego łapą,
    kiedy znienacka do niego podeszłam.
    Rozchorował się i weterynarz stwierdził,
    że to może być powodem stresu i spadku odporności.
    Na szczęście choroba minęła i przestał się tak panicznie bać Małego.
    3,4.U nas głodomorem jest Mały. Wszystko trzeba przed nim chować.
    Pory i ilość jedzenia Małego są ściśle określone.
    Antek trochę na tym ucierpiał bo on bardziej podjada niż je,
    ale doskonale pokazuje, kiedy ma ochotę na jedzenie
    i dostaje je na zawołanie.
    Kiedy Antek je, Małego trzeba pilnować, żeby nie wskoczył do miski;)
    5. Zawsze można włączyć do tego stopy;)
    6,7. Nie mam psa więc nie będę się wypowiadać.
    8. Nasz Antek też jest aniołem i nie rozrabia,
    a Małemu czasami się zdarza wykopać ziemię z kwiatka
    i włazi gdzie tylko może, wysokość raczej nie stanowi problemu.
    Kiedy Antek zobaczył, że Mały wskakuje na blat w kuchni, też spróbował,
    ale stwierdził, że to żadna atrakcja i już tego nie robi.
    Niczego więcej nie próbował naśladować.
    9. Są i różnie to okazują. Czasami zwiększona przymilnością w stosunku do ludzi,
    a czasami większą agresją wobec siebie.
    10. Między moimi kotami miłości niestety jeszcze nie ma.
    Choć Mały wydaje się kochać wszystkich i próbuje to okazywać Antkowi,
    Antek nie jest skory do pieszczot i przytulania.
    W stosunku do nas Antek też nie jest zbyt wylewny;)
    Wczoraj Mały próbował wylizać główkę Antkowi i dostał po nosie;)
    Cóż, mam nadzieję, że Mały się nie podda i kiedyś między nimi zaiskrzy:)

    Tak naprawdę wszystko zależy od charakteru zwierzaków,
    ale ponoć nawet jeżeli nie będą się kochać, to będą akceptować.
    Kiedyś miałam jednocześnie psa i kota, które nie darzyły się miłością.
    W domu 'prawiły sobie złośliwości', a na podwórku trzymały sztamę;)
    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Strasznie dziękuję za rady:))
      Po cichu liczę na, że Lucek zaakceptuje małego, bo na odwiedzające nas psy reaguje z wielkim zaciekawieniem a nie strachem i agresją więc może obędzie się bez większego stresu i fochów. A pies, skoro dość szybko zaakceptował jednego kota, to może i z drugim pójdzie łatwo :)
      Dobrze rokuje fakt, że Szuwarek nie jest strachliwy :)

      Usuń
  11. Gratuluję "męskiej "decyzji :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mogłam się oprzeć temu maluchowi ;))

      Usuń
  12. Życzę aby się udało !!!
    Z podziwem obserwowałam dokocenie u Amyszki, też u Anki Wrocławianki .
    Udaje się, więc trzymam kciuki aby było dobrze :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musi się udać!! :))
      Jestem dobrej myśli i na pewno będę relacjonować przebieg dokocenia:))

      Usuń
  13. No dobrze, to i ja się dołączę, chociaż być może już ktoś odpowiedział w podobny sposób?...
    1. Nie. Sikają do wspólnej, ale Urwis najczęściej załatwia się i tak na ogrodzie. Kiedy kuweta jest (zdaniem Urwisa) brudna, kupkę robi grzecznie obok ;).
    2. Może warto przed przyjęciem kotko i w czasie adaptacji (która jak na pewno wiesz jest kluczowa i powinna trwać co najmniej kilka dni...) podawać Kalm Aid. Mam z tym lekiem bardzo dobre doświadczenia i wielu kociarzy oraz moja Wet. poleca go zamiast Feli Way, który jest drogi, a przede wszystkim jego działanie jest odczuwalne dopiero po miesiącu i dłużej. Jest szansa, że gdy będziesz podawała obu kotkom Kalm Aid będą przeżywały tę zmianę znacznie mniej dotkliwe.
    3. No z psem to może być problem, ale coś mi mignęło, że jakieś rozwiązanie ma szansę zaistnieć. A zawsze możesz kocią drabinkę postawić pod parapetem. Pies chyba nie potrafi chodzić po drabinie? (Moja Szimi nie umiała w każdym razie).
    4. Zadajesz zbyt trudne pytania. Moje jedzą z dwóch misek, ale jakoś się nie roztyły (?)... A jak odchudzam to oba naraz ;). Najtrudniejszy będzie okres wzrostu malucha, bo wtedy nie bardzo możesz mu wydzielać...
    5. Może któryś będzie akurat zajęty wyjadaniem inny z miseczek?...
    6. Weź kotka, który wychował się z psami. Wtedy ryzyko będzie mniejsze. Urwis był z domu z psem, a Mały Kot nie, ale nie stanowiło to dla niego problemu w sumie...
    7. Polubi. Przecież ma już jednego kota.
    8. Oj, niekoniecznie. Ale jeśli wychował się z psem, są większe szanse, że będzie naziemny... Tak wyniki z moich doświadczeń i obserwacji ;)
    9. Pewnie. Potrafią się nawet obrazić i wyprowadzić :(. Dlatego ważny jest ten czas adaptacji, kiedy maluch jest od dużego izolowany, a duży wie, że wciąż go kochasz.
    10.Nie ma takiej opcji. Polecam Ci temat na forum.miau.pl: http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=1&t=139718&start=270 mniej więcej od strony 18,19... Był dramat. Ale EwaKa się nie poddawała, pomogła jej niesamowita cierpliwość i konsultacja z behawiorystką (i KalmAid właśnie). Pamiętaj, że nigdy nie ma sytuacji bez wyjścia :).

    :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ps. Właśnie doczytałam u Anki Wrocławianki! Nie mogłaś wybrać lepiej!!!:)...

      Usuń
    2. Straszliwie dziękuję za rady! Zamierzam małego przez kilka dni izolować, ale zobaczymy jak całe towarzystwo bardzo będzie chciało się się spotkać razem tyle to potrwa;)
      Lucek po 3 dniach pobytu u mnie darł się w niebogłosy jak zamykałam przed nim drzwi;)

      Dlatego zdecydowałam się szybciutko na Szuwarka, bo nie dość, że to przecudowne kocię, to kluczowa była jego reakcja na inne zwierzaki a to dla mnie bardzo ważne:)))

      Usuń
  14. Maskotko Gratuluję powiększenia rodziny :) I okazuję się że my z tego samego miasta :)
    Pozdrawiam
    G

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, co dwa koty to nie jeden ;))
      O, to może zbierzemy innych Warszawiaków i kiedyś zrobimy jakieś spotkanie kocio blogowe?

      Usuń
  15. Maskotko, u mnie w domu jest 5 kotów i dwa psy. Nie zjawiły się jednocześnie i gdybyś zechciała poszperać po moim blogu, gdzie opisuję każdorazowe powiększenie rodziny, przekonałabyś się, że za każdym razem jest inaczej i ZAWSZE w końcu wszystko się dobrze układa. Zaufaj zwierzakom, one wszystko sobie doskonale ułożą między sobą.
    Na pewno wszystko się dobrze uda i wkrótce to do Ciebie będą się ludzie zgłaszać po porady w sprawie dokoceń.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za słowa otuchy a na bloga, żeby zobaczyć jak przybywały kolejne zwierzaki, zajrzę na pewno! :))

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...