środa, 5 września 2012

kiedy byłem małym kotkiem


Od pierwszych dni pobytu Lucka u mnie w domu, kiedy już maluszek pokonał lęk przed psem, stał się kotem przylepką towarzyszącym przy każdej wykonywanej czynności. Kiedy leżałam na kanapie kot był zawsze obok, a czasem zabawiał się w broszkę układając się na mnie i nie przeszkadzało mu nawet to, że z czasem ledwo się już mieścił. Kiedy kładłam się wieczorem do łóżka Lucek natychmiast się pojawiał w pościeli, a jeśli się zapomniał gdzieś w zabawie, wystarczyło zawołać go i natychmiast materializował się jak za dotknięciem magicznej różdżki. Wygodnie rozkładał się na moich nogach i spał tak przez prawie całą noc. Rano niecierpliwie krążył wokół moje poduszki i mrucząc czekał aż wstanę. Jak brałam prysznic słyszał kiedy zakręcam wodę i bezszelestnie wślizgiwał  się do łazienki a kiedy odsuwałam prysznicową zasłonkę czekał pod wanną, żeby zapolować na moje stopy. A kiedy rano siedziałam na tronie, tam gdzie każdy lubi pokontemplować w  samotności, Lucek ładował się na moje kolana i domagał się pieszczot.

I nagle, kiedy nastało lato, Lucek przestał ze mną spać. Wieczorami owszem przychodził do łóżka, pokręcił się chwilkę, na moment nawet układał się na moich nogach a potem wstawał i biegł spać do salonu. Byłam przekonana, że to z powodu upału, wiadomo,  że zwierzaki mniej się wtedy przytulają. Ale z dnia na dzień ustawały po kolei prawie wszystkie jego zwyczaje. Przestał wyczekiwać na moje stopy pod wanną, często kiedy leżę na kanapie Lucek kładzie się na łóżku w sypialni.






Owszem, czasem nadal układa mi się na kolanach i nie unika mojego towarzystwa, ale z mojej przylepki Lucek stał się indywidualistą. Teraz już wiem jak czują się rodzice kiedy dziecko zaczyna się buntować. Jak doznają szoku kiedy nagle nasz malec przemalowuje pokój na czarno i zaczyna słuchać niezrozumiałego ryczenia zamiast bajek na dobranoc! Ciężko pogodzić się z dorastaniem...  ;))


środa, 29 sierpnia 2012

podwójna psia randka

Dziś dla odmiany trochę o psie:)

Korzystając z pięknej pogody wybrałam się dzisiaj z Samem, moją przyjaciółką i jej suczką Szelką na spontaniczny spacer do pobliskiego parku.


Szelka jest 10-cio miesięcznym kundlem przecudnej urody i mimo że boi się dużych psów do Sama zapałała sympatią od pierwszego wejrzenia. Zresztą z wzajemnością, bo mój pies ma ogromną słabość do małych psiaków. A im mniejszy pies tym lepszy, a njuż ajlepsze są yorki…  Niesamowicie jest patrzeć jak 20-sto kilowy pies delikatnie potrafi się bawić z takimi trzykilowymi szkrabami.
Ale wracając do tematu, Szelka jest nadaktywnym psem z ADHD, który mógłby biegać 10 godzin na dobę;) Jej nadruchliwość była problemem, żeby uchwycić ją na zdjęciu kiedy leżała spokojnie, bo takie chwile na spacerze w zasadzie nie istnieją w jej przypadku. A mała poruszała się z prędkością światła! Sam zresztą kiedyś też miał taką przypadłość, ale z wiekiem się troszkę uspokoił. Codzienne długie spacery i kot do towarzystwa sprawiły, że jego energia została trochę zneutralizowana ;)
Dziś jednak  miał problem z dotrzymaniem kroku tej małej rudej torpedzie. Nadążał za nią wyłącznie wtedy kiedy Szelka odpoczywała! ;) 
 



















A tak zwierzaki wylegiwały się po parkowych szaleństwach.
Zdjęcia niestety nie powalają jakością, bo były robione telefonem, którego nie używam zbyt często do tego celu i jak się później okazało miałam upaćkany obiektyw ;)



 Niestety nawet towarzystwo pięknej, młodej dziewczyny nie powstrzymało Sama przed udaniem się na schadzkę z pewnym małym samcem... Ja zawsze podejrzewałam, że mój pies jest gejem... ;)
 

poniedziałek, 20 sierpnia 2012

ja się tu nie zmieszczę?

Koty mają niesamowitą zdolność wchodzenia w każdą możliwą dziurkę i otwór byleby tylko udało mu się zmieścić.



Jeśli w lampie jest mała dziurka, którą niechcący zrobił pies, to kot będzie drążył do tej pory aż dziura się zrobi tak duża, że będzie mógł wejść do lampy!
A potem kot patrzy z niewinną minką mówiącą: no co, ta dziurka już tu była!
 
 
Kiedy otwierasz szufladę to kot natychmiast znajdzie w szufladzie, pod szufladą albo za szufladą.









Mapy, torebki, zasłonki, rękawy i narzuty również nie są żadną przeszkodą. Co ja mówię, jaką przeszkodą! Przecież to wg kota są absolutnie naturalne miejsca gdzie można się schować!


Mam wrażenie, że kot za punkt honoru przyjmuje wejście w każde możliwe miejsce.
Strzeżcie się myszy, bo nie jesteście bezpieczne w swoich mysich dziurach!! ;))



sobota, 11 sierpnia 2012

nie wiem kiedy to się stało

Nie wiem kiedy to się stało! Dopiero co był taki maleńki i mieścił się w mojej dłoni! Pamiętam jak dziś kiedy latał całe dnie za tą różową myszką, dopóki nie zjadł mu jej Sam... Przecież to było wczoraj jak jadł z tyciej filiżanki do espresso, bo wszystkie normalne miski przy nim wyglądały ukradzione jakiemuś olbrzymowi. Ledwie tydzień temu uczył się myć i tak niedawno nasz weterynarz nie chciał uwierzyć, że Lucio ma już dwa miesiące i może zostać zaszczepiony!
A dziś rano przy śniadaniu spojrzał na mnie spode łba kiedy zwróciłam się do niego: "Luciu siedź prosto" i z oburzeniem powiedział: "Mamo jestem już dorosły! Mów do mnie Lucyfer!"
Co się dzieje z tym kotem?
Powiedział niedawno, że jest już za duży żeby ze mną spać, ale pomyślałam, że chodzi mu o moją wygodę!
Zauważyłam ostatnio, że może trochę podrósł. Kiedy się wczoraj ważyliśmy waga wskazała 5,7kg, ale byłam pewna, że się zepsuła, bo przecież mały kotek nie może tyle ważyć! Nawet na pewno sie zepsuła, bo przecież ja też nie mogę ważyć tyle ile pokazała!

Ech.. mój mały Lucio, tfu! Lucyfer, skończył dzisiaj rok!!
Futrzak chodził przez chwilę nadąsany za tego porannego Lucia, ale potem mięsny torcik go trochę udobruchał i dał sobie zrobić nawet zdjęcia. Ach, ta młodzież... ;))

Początki Lucka u mnie w domu możecie obejrzeć TUTAJ


A tak Sam składał Luckowi życzenia urodzinowe ;)


poniedziałek, 6 sierpnia 2012

zwierzę to nie rzecz

Ostatnio, na wielu blogach, został poruszony temat wyrzucania zwierząt.
Temat bardzo ważny i bliski mi szczególnie, bo Sam również jest przypadkiem porzuconym .

8 kwietnia 2004 roku mój kuzyn znalazł go na ulicy. Sam był przywiązany do kraty i jak się okazało, po wnikliwym dochodzeniu mojego brata, spędził tak kilka godzin. Kuzyn, wiedząc, że przed rokiem odeszła nasza ukochana suczka zadzwonił do mnie czy może nie przygarnę pieska. Byłam zaskoczona, ale powiedziałam, że nawet jeśli my go nie weźmiemy to na pewno znajdę mu jakiś dom i żeby przyjeżdżał. Oczywiście jak zobaczyłam tę mordkę i oczy to wiedziałam, że za żadne skarby nigdzie go nie oddam!
Sam, prawdopodobnie jest typowym prezentem świątecznym. Weterynarz określił jego wiek na około 5 miesięcy. Oznacza to, że w okresie świątecznym miał mniej więcej 2 miesiące, czyli dokładnie tyle ile mają przeciętne szczeniaki trafiające do nowych domów. Po kilku miesiącach pewnie okazało się, że ten słodki, malutki szczeniaczek jednak nie będzie taki malutki jak się początkowo wydawało… Sam waży 20 kilo z hakiem. Obroża na jego szyi, w momencie znalezienia, była zapięta na pierwszą dziurkę i była już zdecydowanie za ciasna a to oznaczało dodatkowe wydatki no i to, że pies rośnie szybciej niż zakładano. A wtedy zwierzaka pozostawiono na ulicy…
Na jego szczęście,  porzucono go w centrum miasta i szybko znalazł nowy dom… Nie skończył w lesie przywiązany do drzewa, albo nie został wyrzucony z pędzącego samochodu...

Ta historia skończyła się szczęśliwie a ile jest takich co kończą się tragicznie?








Poniższe plaKoty pochodzą z bloga Tawerna Koci Pazur Baldricka 

wtorek, 31 lipca 2012

koci hit

W większości domów , gdzie są psy i koty, na podłodze walają się różnego rodzaju zabawko-śmieci, które służą naszym pupilom do rozrywki. Plastikowe butelki, zakrętki, sreberka, torebki, sznureczki są na (nie)porządku dziennym, a w zasadzie podłogowym ;)
Nie inaczej jest u mnie…  Jakiś czas temu do tego zestawu dołączyło pudełko o którym pisałam w poście pudełKot
Ponieważ karton ostał się do tej pory, nienaruszony przez psa, pomyślałam, że kotu też się od życia coś należy i zainwestowałam w porządne ikeowskie pudełko ze wzmocnieniami! Zrobiłam to po części dla kota a po części dla siebie, bo nowe białe pudełko wygląda w salonie znacznie lepiej niż zwykły, stary karton. A nie miałam serca się go pozbyć i pozbawiać kota tej rozrywki. Za namową znajomej wycięłam w nim otwór, żeby całość przypominała budę i Lucek mógł się schować do środka.
I… pudełko z dziurką okazało się hitem! Cały weekend kot przespał w środku. Kiedy gonił go pies Lucek hyc do pudełka, ja hyc po aparat. Kiedy grzmiało Lucek hyc do pudełka, ja hyc po aparat. Kiedy chciał pospać to chyc do pudełka, a ja...  Bo kotek leżał przodem, tyłem, bokiem, na brzuchu, na grzbiecie, głowa w prawo, głowa w lewo, cały w środku, pół w środku, przód na wierzchu, ogon na wierzchu… No przecież nie można było tego przegapić! ;))




sobota, 28 lipca 2012

Lucek fashionista

Mój kot od początku swojego pobytu u mnie w domu przejawiał zamiłowanie do mody i ubrań.
Musicie wiedzieć, że przez wiele miesięcy Lucek był kotem pokrzywdzonym – pozbawionym możliwości chowania się do pudełek (wszystkie zjadał Sam), dlatego początkowo myślałam, że jego zainteresowanie ubraniami spowodowane wyłącznie chęcią schowania się w rękawie czy nogawce i jest to swojego rodzaju substytut pudełka o czym mogliście przeczytać w moim poście produkt pudełkopodobny.
Ostatnio jednak okazało się, że jego upodobania nie ograniczają się wyłącznie do dzianin i tkanin! Lucek to prawdziwy pasjonat mody! Jego najnowszym odkryciem odkryciem okazały się torebki i buty!

Torebki , jak wiadomo, nadają się nie tylko do noszenia, ale są idealne na popołudniową drzemkę, buty zaś doskonale sprawdzają się jako podpórka do łapek i ogona.
Na koniec Lucek zrobił przegląd całej szafy sprawdzając czy nic więcej nie da się wykorzystać.


A tutaj możecie zobaczyć z jaką pasją Lucek przeszukiwał reklamówkę po zakupach czy aby na pewno nie zostało w niej nic do ubrania ;))



czwartek, 12 lipca 2012

kot w sztuce

Ostatnie upalne dni chyba niekorzystnie wpłynęły na moje zwoje mózgowe bo zamiast robić istotne rzeczy, które leżą odłogiem i czekają aż się nimi zajmę, ja wymyślam sobie zajęcia, które nawet nie sąsiadują z listą spraw ważnych… A może to wcale nie upał tylko zwykłe lenistwo?
Jak zwała tak zwał, w każdym razie dzisiaj zamiast np. przygotować na jutro dokumenty dla księgowej postanowiłam przejrzeć archiwum zdjęć swoich zwierzaków, bo to przecież znacznie przyjemniejsze niż przerzucanie papierków.
I okazało się, że wśród fotografii zrobionych zimą znalazłam jedną, która wcześniej umknęła mojej uwadze. Nie mogłam wyjść z podziwu, że wcześniej nie dostrzegłam tego podobieństwa! Toż to wypisz  wymaluj poza tycjanowska z obrazu Wenus z Urbino!! 
Co prawda Lucek to raczej Mars, albo Jowisz, ale nie byłam w stanie się powstrzymać i musiałam go umieścić na tym obrazie! 
Wpasował się idealnie ;)
Lucek z Urbino ;))

środa, 11 lipca 2012

konkursowy Lucyfer

O upale było u nas niedawno to teraz o upalnym konkursie.
Blog Klub Kota Jasna 8 zorganizował leni konkurs o śpiących kotach.
Lucek również ze swoją upaloną, tfu, upalną pozą, postanowił wystartować w zawodach ;)
Zapraszam innych kociarzy do udziału w zabawie, szczegóły znajdziecie tutaj :)

piątek, 6 lipca 2012

uff, jak gorąco


Lato ledwie się zaczęło a już mocno dało się wszystkim we znaki.  Zaglądając na zaprzyjaźnione blogi widzę, że prawie każdy futrzak źle znosi nadmierne ciepło. Zresztą co się dziwić, gorąc taki, że człowiek ledwo włóczy nogę za nogą a co dopiero ma powiedzieć zwierzak z gęstym futrem.  My się pocimy całym ciałem a kot tylko stopami!

Lucek w ostatnich dniach rozwala się, gdzie popadnie, jak wielka bambaryła. Patrząc na niego mam wrażenie jakby podkulenie łapek było zbytecznym wysiłkiem ;)

leżę sobie, co się dziwisz?




czwartek, 21 czerwca 2012

warto robić zdjęcia swoim zwierzakom


Kiedy posiadamy zwierzaka w domu rzadko kiedy zdajemy sobie sprawę jak jego wygląd zmienia w ciągu lat. Widząc go codziennie nie dostrzegamy drobnych różnic, które się z czasem pojawiają. Tak samo było ze mną. Pewnego dnia wyciągnęłam zakopane w szufladzie stare zdjęcie Sama, z okresu kiedy miał półtora roku. I coś mi w tej fotografii nie pasowało… Pogrzebałam w komputerze,  porównałam je z w miarę świeżym zdjęciem i pomyślałam sobie, że chyba mi ktoś podmienił psa w tym czasie! Różnica była znaczna.
Dlatego warto robić zdjęcia swoim zwierzakom :))

znajdź 5 różnic ;))

niedziela, 17 czerwca 2012

co kot to charakter


Wiadomo, że każdy kot to wielka indywidualność, jednak i w kocim świecie istnieją pewne stereotypy;))

Poniższe typy charakteru pochodzą z książki „Koci detektyw” napisanej przez kocią psycholożkę z  Wielkiej Brytanii - Vicky Halls.
Oczywiście nie wyczerpują wszystkich kocich typów, ale te są ponoć najczęściej spotykane.

Lucek to nerwusek, a jakim typem jest Twój kot?

Lokator
Ten kot chodzi własnymi drogami, przychodzi i odchodzi, nigdy nie narzeka ,prawie zawsze przebywa w domu nocą i mocno śpi .Lokator to typ dla tych, którzy twierdzą ,że koty nie przywiązują się tak jak psy. Lokator najbardziej kocha cię ,gdy otwierasz puszkę z jedzeniem lub przygotowujesz kanapkę z tuńczykiem. Zasypia na twoich kolanach wieczorem, jeżeli jest mu ciepło i przewiduje, że nie będziesz się ruszać.

Sfinks
Nigdy nie dowiesz się, co myśli o życiu. Tajemniczy wyraz jego pyszczka jest niezmienny; zawsze wydaje się zadowolony, ale w jego głowie  dzieje się wiele rzeczy-zwracaj uwagę na subtelne zmiany w jego zachowaniu. Kot-sfinks jest dość przyjacielski, ale chętnie znika i patroluje swoje terytorium.

Worek fasoli
Ten kot wygląda jak worek wypchany fasolą. Sypia na grzebiecie z łapami wyciągniętymi do góry i nawet wybuch bomby w pobliżu wywołałby zaledwie nieznaczny ruch jego wąsów. Toleruje wszystkich nowych przybyszów w domu z westchnieniem rezygnacji i w zasadzie nie utrzymuje kontaktów z innymi kotami, chyba, że jest to konieczne ( na przykład w trakcie posiłków itp.).

Nerwusek
Ten typ kota reaguje na każdy, nawet najsłabszy dźwięk czy poruszenie, a poza tym wydaje się zrelaksowany. Dużo czasu spędza w domu śpiąc i wychodzi tylko wtedy, gdy pracujesz w ogrodzie lub gawędzisz z sąsiadami. Zawsze siedzi koło ciebie, chociaż unika twoich kolan.

Komik
Kto powiedział, że koty nie maja poczucia humoru? Życie z komikiem to źródło ciągłej zabawy. To akrobata, przyjmujący najbardziej absurdalne pozycje w czasie snu, ze skłonnością do zrzucania różnych przedmiotów z monotonną regularnością. Ten kot bawi się czymkolwiek i ma nieskończenie dużo energii, wpada w poślizgi na kuchennej podłodze w pogoni za czymś obrzydliwym wyciągniętym spod lodówki. Właściciele często określają kota-komika mianem słodkiego wariata a on po prostu cieszy się życiem.

Dr Jeckyll i Mr Hyde
To najbardziej kochający i uczuciowy kot w stosunku do właściciela, ale bandyta i awanturnik wobec przedstawicieli swojego gatunku. Wydaje się doznawać sadystycznej przyjemności walcząc, torturując i terroryzując inne koty. Za szczególne zabawne uważa nękanie starszych osobników. Włamuje się  do obcych domów i kradnie jedzenie ,zastraszając przy tym mieszkające tam koty. Najlepiej czuje się wtedy ,gdy w procederze nie przeszkadzają mu nadmiernie opiekuńczy właściciele atakowanego przeciwnika.

Kapryśnik
Ten kot domaga się miłości okazjonalnie, a zasadniczo trzyma się na uboczu. Jest szczęśliwy, gdy zwraca się na niego uwagę, ale musi się to odbywać na jego warunkach. Czasami całkowicie ignoruje opiekuna, by po chwili nie odstępować go na krok; to bardzo utrudnia właścicielom poznanie stanu wzajemnych relacji.

Schizol
Ten typ kota łasi się wokół twoich nóg, ale jeśli ośmielisz się go dotknąć, podrapie cię po twarzy. Schizol jest mistrzem w wysyłaniu mylących sygnałów; często siedzi na twoich kolanach, ale potrafi cię ugryźć i podrapać, jeżeli będziesz głaskać go o sekundę za długo. Właściciele takich kotów z reguły wierzą, że ich podopieczni musieli być źle traktowani jako kocięta, ale taka teoria rzadko kiedy się potwierdza.

Panikarz
Ten typ kota mógłby być nawet drobina pyłu , biorąc pod uwagę ilość czasu , którą spędza pod twoim łóżkiem. Wychodzi głownie w nocy , albo wtedy, gdy jesteś w innej części domu, o ile się nie ruszasz. Znika natychmiast, gdy dzwoni dzwonek, i pokazuje się dopiero następnego dnia.

Przytulanka
Ten kot zachowuje się tak, jakby ktoś umieścił mu na brzuchu taśmę klejącą, gdyż większość czasu spędza przyklejony do ciebie. Chodzi za tobą wszędzie, śpi z tobą w łóżku, mruczy, ślini się i ugniata łapkami twój brzuch. To maminsynek, który traci apetyt, gdy tylko gdzieś wyjeżdżasz, ale ty nigdzie nie wyjeżdżasz , prawda? Uważasz ,że kot usechłby z tęsknoty, gdyby trzeba było go gdzieś na jakiś czas zostawić.

Arystokrata
Ten kot wygląda jakby nie mógł się nadziwić twojej bezczelności, że śmiesz go dotykać. Taki kontakt napawa go wręcz odrazą. Często znika w sobie tylko znanych miejscach, by być jak najdalej od ciebie.

Wojownik
Ten kot jest milutki i słodki do czasu, gdy próbujesz podać mu tabletkę lub zrobić zastrzyk. Wówczas okazuje się, że ma przynajmniej cztery razy więcej łap, zębów i pazurów, i potrafi tak manewrować swoim ciałem, aby cię skutecznie zranić. Jakakolwiek interwencja ze strony opiekuna lub lekarza wymaga podania mu środków uspokajających. We wszystkich dokumentach u swojego lekarza ma adnotację ”Uwaga, ostrożnie”. Wiele typów kotów raz na jakiś czas odkrywa w sobie prawdziwego wojownika.

Treser
Potrafi zmusić cię do skakania przez obręcz. To kot, który żąda całkowitej uległości i dysponuje całym arsenałem pokrętnych sposobów, aby właściciel był mu posłuszny. Jeśli masz takiego kota, zapewne bardzo go kochasz i wcale nie zdajesz sobie sprawy, że prawdopodobnie śmieje się za twoimi plecami.

Wieczny wędrowiec
Nazwa może dziwaczna, ale każdy w swoim życiu spotkał kota-włóczęgę .Koty tego typu, bez względu na to ,jakimi sposobami próbujesz je przegonić z progu domu, sprawiają wrażenie mnicha tybetańskiego, który posiadł , nie wiadomo jaka mądrość. To te owiane legendą stworzenia, które pojawiają się nie wiadomo skąd, wkraczają w twoje życie i natychmiast całkowicie przystosowują się do życia w Twoim domu. Nikt nie wie , skąd przychodzą , ale długo się je pamięta, gdy odejdą. Chodzą z tobą na spacery i podnoszą cię na duchu, gdy jesteś w dołku.

 




czwartek, 14 czerwca 2012

bycie kociarzem to cecha charakteru

Jak powszechnie wiadomo ludzie dzielą się na kociarzy i psiarzy.
Prawie całe moje dzieciństwo spędziłam z kotami. Pies zawitał do mojego domu dopiero kiedy byłam nastolatką. I tak, prawie nieprzerwanie, trwa to już ponad 22 lat (z roczna przerwą). W tym czasie przez 13 lat miałam zarówno kota jak i psa. Od tej pory twierdziłam, że jestem zaprzeczeniem takich stereotypów i jestem psiarą i kociarą w jednym.
Dopiero kiedy  Lucek pojawił się w moim domu okazało się, że nie jest to takie oczywiste. Mieszkanie z tym kotem niezaprzeczalnie udowodniło mi, że byłam błędzie i że jestem absolutną kociarą! ;) Nadal oczywiście kocham psy, jak zresztą wszystkie zwierzęta.

Ostatnio znajoma uświadomiła mi pewną ciekawą rzecz w związku z tematem. Otóż bycie psiarzem czy kociarzem nie ma żadnego związku z miłością do poszczególnych gatunków tylko  jest to cecha charakteru i nie mamy na nią wpływu.
I wszystko stało się jasne! Bo ja z charakteru zdecydowanie jestem kotem a nie psem. Chadzam własnymi ścieżkami, jestem indywidualistką, po trosze samotnikiem i nie przybiegam na zawołanie tylko wtedy kiedy chcę;)
Podejrzewam, że wiele osób może się ze mną nie zgodzić twierdząc, jak to, jestem indywidualistą  i samotnikiem a wolę psy! A ja odpowiem: zgadzam się, że wolisz psy, bo nigdy nie miałeś kota! ;))


"Jeśli jesteś otwarty, sumienny, skłonny do kompromisów to... masz osobowość psiarza. Natomiast jeżeli jesteś bardziej nerwowy i neurotyczny, a zarazem twórczy o nietradycyjnym podejściu do życia to jesteś kociarzem. Takie są wnioski z badań przeprowadzonych przez naukowców z Uniwersytetu w Austin (Teksas). Zespół kierowany przez psychologa Sama Goslinga, przebadał 4500 właścicieli kotów i psów, którzy mieli za zadanie wypełnić kwestionariusz. Na podstawie odpowiedzi oceniono osobowość badanych. Okazało się, że właściciele psów są bardziej aktywni, a kociarze są dumni ze swojej niezależności oraz szybkich i sprawnych działań. "

sobota, 9 czerwca 2012

koci pazur


W moim życiu było wiele kotów.  Jedno gościły w moim domu  krócej inne dłużej a jeszcze inne bardzo długo. Kot jak to kot, wiadomo drapać lubi a wręcz musi. Czasem meble, czasem tapety, czasem przeznaczone do tego celu drapaki  a czasem ręce właściciela. Lucek zalicza się do tej ostatniej grupy.
Kiedy był malutki znosiłam to cierpliwie mówiąc sobie, że na pewno z tego wyrośnie. Poza tym małemu kotkowi ostre pazurki się przydają np. do wspina się po fotelu do jedzenia umieszczonego na parapecie, albo do obrony przed psem, który chce cię zalizać!

Ale przed jego kastracją powiedziałam dość przeoranym dłoniom!  Jeśli obydwoje mamy przetrwać ten zabieg to muszę kupić obcinacz do pazurów!  Kupiłam, wzięłam kotka na kolana, pogłaskałam, przytuliłam, podrapałam za uszkiem żeby mu było milej i… udało mi się obciąć jeden pazur! Kot wyskoczył jak oparzony, jakbym mu co najmniej wyrwała ten pazur a ja zostałam z obcinaczem w ręku, ze zdziwieniem na twarzy i podrapanym przedramieniem!

Od tego czasu minęło prawie pięć miesięcy a ja wciąż muszę uciekać się do podstępu, żeby ukrócić koci pazur. Najlepsze efekty osiągamy kiedy Lucek twardo zaśnie ;)


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...