sobota, 9 czerwca 2012

koci pazur


W moim życiu było wiele kotów.  Jedno gościły w moim domu  krócej inne dłużej a jeszcze inne bardzo długo. Kot jak to kot, wiadomo drapać lubi a wręcz musi. Czasem meble, czasem tapety, czasem przeznaczone do tego celu drapaki  a czasem ręce właściciela. Lucek zalicza się do tej ostatniej grupy.
Kiedy był malutki znosiłam to cierpliwie mówiąc sobie, że na pewno z tego wyrośnie. Poza tym małemu kotkowi ostre pazurki się przydają np. do wspina się po fotelu do jedzenia umieszczonego na parapecie, albo do obrony przed psem, który chce cię zalizać!

Ale przed jego kastracją powiedziałam dość przeoranym dłoniom!  Jeśli obydwoje mamy przetrwać ten zabieg to muszę kupić obcinacz do pazurów!  Kupiłam, wzięłam kotka na kolana, pogłaskałam, przytuliłam, podrapałam za uszkiem żeby mu było milej i… udało mi się obciąć jeden pazur! Kot wyskoczył jak oparzony, jakbym mu co najmniej wyrwała ten pazur a ja zostałam z obcinaczem w ręku, ze zdziwieniem na twarzy i podrapanym przedramieniem!

Od tego czasu minęło prawie pięć miesięcy a ja wciąż muszę uciekać się do podstępu, żeby ukrócić koci pazur. Najlepsze efekty osiągamy kiedy Lucek twardo zaśnie ;)


29 komentarzy:

  1. Jaki on jest śliczny :-)
    Może za krótko mu obcięłaś
    i się wystraszył ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, za nim się za to zabrałam to poczytałam na ten temat i uważałam żeby nie obciąć za krótko. On histerycznie reaguje już w chwili kiedy nacisnę poduszeczkę. Po prostu ten typ tak ma ;)

      Usuń
  2. Ja się tak czaję do Karmela i Gucia. Muszą być bardzo zmęczone i zaspane to może uda się choć parę obciąć ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z dwoma to dwa razy więcej pazurów! brr ;)

      Usuń
  3. No niestety... Chociaż ja moje paskudy biorę na kolana, kładę przed nimi przysmak i nie ma zmiłuje się, obcinamy. Tylko przednie i czasem na raty, ale zwykle się udaje... :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak kładłąm przysmak na kolana to wtedy pies próbował go zjeść i było jeszcze gorzej ;)

      Usuń
  4. Ja też nie mam szans obciąć mojemu Księciu ani jednego;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest jednak zadziwiające, że koty tak strasznie nie lubią tej czynności! Przecież to nie boli:)

      Usuń
  5. Ja Ci coś powiem, przed każdym obcinaniem daj mu ulubiony przysmak jak już będziesz miała go na kolanach najlepiej ręką w której obcinacz trzymasz i jednego dzienni obcinaj pazura. Ja swoje wszystkie tak przyzwyczajami i jedne szybciej drugie wolniej, ale kojarzą ze to fajny zabieg i wysiedzieć trzeba. Z moimi własnymi kotami obcinanie wszystkich pazdrów zajmuje mi niecałe 10 minut :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. raz próbowałam z przysmaczkiem, ale wtedy miałam psa na głowie ;) A trudno jednocześnie trzymać kota na kolanach i próbować obciąć pazury z uważać, żeby pies nie zjadł przysmaczka .. ;)

      Usuń
  6. Z moją panterą to też niewykonalna sprawa z tym manikjurem. Zanim zdążyłabym chwycić za łapę, własną rękę miałabym już dawno odgryzioną po łokieć;)
    Zabiegi kosmetyczne uskuteczniamy zatem u profesjonalistów, czyli w klinice weterynaryjnej. Ja trzymam zestresowaną księżniczkę, pomoc weterynarza trzyma dwie przednie łapy zwierza, osobisty chłop trzyma dwie tylne, a weterynarz trzyma obcinacz i usiłuje zdziałać coś konstruktywnego...
    Sama nie podjęłabym się takiej operacji nigdy w życiu - tym bardziej podziwiam i życzę by Lucek wykazywał się twardym snem;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ra zasnął tak twardo, że udało i się obciąć z wszystkich czterech łapek! Ale na ogół budzi się po trzech pazurach ;)
      Ale u Ciebie z obcinaniem to jeszcze większy Meksyk! ;)

      Usuń
  7. Po co kotu obcinać pazury?... Jak Cię nie podrapie, to pogryzie.

    Dla nas kociarzy każda rana czy blizna, to powód do dumy - jak dla żołnierza. Ja mam całe ręce w ranach ciętych... taki urok tego związku:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój gryzie i tak. To jego pasja od dzieciństwa - polowanie na ręce;)
      Z dwojga złego wolę jak mnie gryzie niż drapie ;)

      Usuń
  8. Pan Kot przy obcinaniu jest nad wyraz spokojny, tylko bardzo delikatny i od razu chowa łapkę pod siebie. W efekcie tego obcinanie odbywa się etapami przez kilka kolejnych dni ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie też to się odbywa w ten sposób, tu jeden pazur, tam dwa ;)

      Usuń
  9. Przyznam, że jeszcze nie odważyłem się samodzielnie przyciąć kotu pazurów. Nie chcę uszkodzić tych delikatnych części, a pewnie by do tego doszło, bo Mefisto to wiercipiętek. On wogóle już na mnie jak na kata patrzy, gdy się zbliżam do niego z czymś w ręku: przez tyle miesięcy albo strzykawka, albo tableta, albo maść, albo inhalator, itd. A tu z obcążkami jawiłbym mu się jak jak kat z toporem :) Ale przez te wszystkie choróbska często jestem u weterynarza, który zawsze przycina mu pazurki. Mimo, że Mefisto jest grzeczny, tzn. nie drapie mebli, firanek, czy obicia łóżka, to przycinanie pazurków jest konieczne. Widzę, gdy ma dłuższe pazurki, jak nie łapie zakrętów na panelach, gdy się ganiamy po mieszkaniu. No i Lui trochę cierpi, bo uwielbiają się "naparzać",a wtedy i pazurki i zęby idą w ruch :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kot ma naprawdę długie pazury i nie tak łatwo coś mu uszkodzić przy obcinaniu samych końcówek. Ale gdyby nie to, że muszę uważać przy obcinaniu to szło by mi to sprawniej. A tak, za nim wymierzę gdzie obciąć to Lucek zdąży już wyrwać swoją łapkę z moich palców ;)

      Usuń
  10. Ja zostawiam tę czynność mojemu mężczyźnie mówiąc mu, że przecież od czegoś go mam :)
    Na początku Rudi wił się jak wąż i wyrywał, teraz, po roku ku mojemu zdziwieniu siedzi spokojnie i znosi. Nie powiem, że lubi, ale tak spokojnie znosi bo wie, że go nie ominie.
    Słowem, biedna jesteś :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ale fakt faktem, Mraux ma rację.
    Tak się zastanawiając, to od początku każdą czynność niemiłą Kotu wykonywaną nagradzamy przysmaaczkiem. Może tak się przekonał??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ale co 4 ręce to nie dwie. A dwie dodatkowe by mi się przydały żeby zająć się psem w czasie obcinania kocich pazurów nęcąc go (kota) przysmaczkiem. Inaczej pies również czuję się nęcony ;))

      Usuń
  12. Zdjęcie jest świetne, taki diabeł tasmański z miną: "i tak się nie dam" ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no w końcu imię Lucyfer do czegoś zobowiązuje! ;))

      Usuń
  13. Dziękuję bardzo za życzenia :-)
    Pozdrawiam serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
  14. ja też najchętniej podchodzę ją we śnie, inaczej nie mam szans. czasem próbuję wspólnie z mężem ale tu nie ma gwarancji powodzenia ;-)

    OdpowiedzUsuń
  15. no to życzę, żeby kot miał twardy sen ;))

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...