poniedziałek, 30 kwietnia 2012

ideały są nudne


Niedawno przeczytałam na pewnym sympatycznym, obserwowanym przeze mnie  blogu,  że zakocone domy rządzą  się swoimi prawami.
Autorka ubolewała nad tym, że nie może w pełni korzystać z piekarnika, ponieważ jej kotek , nie bacząc na wysoką temperaturę, natychmiast wtyka nos do środka, gdy tylko drzwiczki są uchylone. Równie niebezpiecznym dla kota zajęciem jest wykonywanie przez jego pańcię peelingu i innych zabiegów pielęgnacyjnych, gdyż grozi to dostaniem się preparatów kosmetycznych do kocich oczu.
W domu gdzie mieszka kot, na różnego rodzaju urazy, narażone są  także ważne dokumenty, które należy chronić przed groźnymi  pazurami i zębami.   W niebezpieczeństwie są też szminki, kolczyki i inne ozdoby.

Po przeczytaniu tego tekstu muszę stwierdzić, że trafił mi się kot anioł! (no prawie) :)
Kiedy otwieram gorący piekarnik, minimum dwa razy w tygodniu, Lucek podchodzi i wyczuwając noskiem ciepło natychmiast cofa głowę.
Kiedy rozkładam firmowe papiery tylko się na nich kładzie i próbuje studiować cyferki na fakturach. W dzieciństwie rzeczywiście łapał każdą, którą podnosiłam do góry, ale całe szczęście wyrósł z tego:)
W łazience tylko obserwuje to co robię nie włączając się do tych czynności.
No anioł, po prostu anioł!
Pominę fakt, że wciąż kradnie mi długopisy , ogryza sernik, który piekę do kawiarni i notorycznie bawi się zasłoną prysznicową, bo to dodaje mu tylko uroku.
Ideały są przecież nudne ;)

Anioł - Lucyfer w świetle zachodzącego słońca:)


23 komentarze:

  1. Ha ha - no to niezły z niego anioł - a z piekarnikiem - moje koty też odchodzą jak czują gorąco

    OdpowiedzUsuń
  2. Co te koty mają z tym sernikiem - moje też przepadają za nim :)
    Piękne zdjęcia - kolorystyka i cienie idealne.

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja niestety znam pogryzione papiery i nosy w piekarniku. Na szczesnie obecnie takich nieostrożnych futer chwilowo mi brak, ale bywały:)

    Lucek faktycznie musi być grzecznym kociskiem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niesforne koty miałam w dzieciństwie. Były to niekastrowane kocury... ale w tamtych czasach, kastracja kotów nie była popularna w Polsce.

      Usuń
  4. Oddam królestwo za takiego anioła. Do piekarnika, papierów i peelingu u nas doszły jeszcze notorycznie zrzucane doniczki z parapetu. Tak żebym się nie nudziła:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że Lucek odziedziczył charakter po mamie, która jest kotką brytyjską, a ta rasa słynie ze spokojnego usposobienia. Po tacie, który jest nieznany, odziedziczył urodę ;)

      Usuń
    2. Moja droga - ty przynajmniej masz jeszcze jakieś kwiaty (nawet jak zrzucane) - ja już zrezygnowałam.

      Usuń
  5. Do kuchni nie wpuszczam tak na wszelki wypadek,
    depczą po papierach a nawet teraz Czekoladowy śpi na nich...
    Kwiatków nie mam , nie uchowają się :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lucek w dzieciństwie jednego mi zrzucił więc pouciekałam z resztą kwiatków, ale okazało się, że to był jednorazowy wybryk i teraz jest ostrożny. Nie licząc tego jak skoczył z regału na komodę dokładnie w sam środek mojej kalatei ;)

      Usuń
  6. Ja I Lucy jeseśmy kocimi ideałami zatem! Nie wchodzimy ani do piekarnika, ani do pralki, nie gryziemy urzędowych papierów, nie bawimy się nożyczkami :-))!

    OdpowiedzUsuń
  7. obecnie mam idealnie grzeczne kociołki...ale moja pierwsza kota....czekała ,kiedy zostawię w łazience łańcuszek......i zawsze mi go kradła:))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moja poprzednia kotka namiętnie drapała tapety... od tamtej pory nienawidzę tapet ;))

      Usuń
  8. Bemol na szczęście nie wchodzi do piekarnika.
    a Lucek jest śliczny
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Mefisto choć mega świr i gałgan też od piekarnika stroni. Za to nieodżałowany Baldrick raz przebiegł się po rozgrzanych palnikach, popuchły mu i popękały stópki strasznie, a za kilka dni zrobił to samo a do tego wsadził głowę do garnka z gorącym rosołem :)

    OdpowiedzUsuń
  10. PS. Twój Lucek jest śliczny, wygląda jak brat Mefisto, tylko oczy ma inne, takie bursztynowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, wyglądają jak bracia! :))

      Usuń
  11. Największe grzechy moich to drapanie mebli i dywanów, coraz zuchwalej sobie poczynają i chodzenie po blatach wkuchni, choć wiedzą że im nie wolno! Myślę że one wiedzą że im wszytsko wybaczę:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też ma wrażenie, że mój kot wie, że mu baaardzo dużo wybaczę.. ;)

      Usuń
  12. Lucek jest piękny :) Miniatura mojej Misi. Po przeczytaniu Twojego posta dochodzę do wniosku, że i moja kicia jest aniołem. Ściskam Luckowe łapki, psią łapę i Właścicielkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj, Lucek waży teraz 4,8. Skoro jest miniaturą Misi to ile ona waży? ;))
      Również pozdrawiamy!:)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...