poniedziałek, 11 listopada 2013

jak Szuwarek został Gackiem


Dziś będę wspominać. Ale nie odległe czasy tylko wydarzenia sprzed roku. 
Dla mnie Dzień Niepodległości, chociaż to ważne święto narodowe, zawsze będzie miał zupełnie  inny wymiar. Bo to właśnie rok temu, późnym popołudniem, przyjechał do mnie od Anki Wrocławianki Szuwarek zwany dziś Gackiem! Dla tych, którzy nie śledzili jeszcze wtedy mojego bloga polecam zajrzeć tutaj, bo początki Gacusia na tym świecie nie były łatwe.  Warto o tym przeczytać.


Nasze relacje budowały się bardzo powoli i nie była to miłość od pierwszego wejrzenia, zarówno z mojej strony jak i ze strony Gacusia. W przeciwieństwie do Lucka, który od początku pobytu u mnie traktował mnie jak mamę, Gacuś zachowywał dystans. Owszem kładł mi się na kolana i przychodził do mnie na pieszczoty, ale całkowicie ignorował moje wołania. Nie reagował w ogóle na mój głos jakbym mówiła do ściany.  Zdecydowanie szybciej nawiązał więź z Luckiem niż ze mną, co zresztą wcale mnie nie martwiło, bo ważne było dla mnie żeby szybko poczuł się u nas jak w domu i nie nie było istotne czy za moja sprawą czy moich zwierzaków. Moje obawy o kocie relacje były całkowicie zbędne, bo koty zaprzyjaźniły się prawie od pierwszego spotkania.



Początkowo Gacek był straszliwym rozrabiaką i moja cierpliwość wielokrotnie była wystawiana na próbę, ale całe szczęście kocie dzieciństwo nie trwa wiecznie... ;))



W miarę upływu czasu zaczynałam kochać tego szkraba coraz bardziej. I teraz, z perspektywy czasu, muszę przyznać, że nawet w najśmielszych snach nie przypuszczałam, że ten mały zwierzak wniesie w moje życie tyle radości! Bo Gacuś jest wyjątkowym kotkiem i codziennie dziękuję opatrzności, że to właśnie ON do mnie trafił. To wielkouche nadrzeczne znalezisko zwane Szuwarkiem:)))






*************************

P.S. Przypominam, że pojutrze upływa termin nadsyłania dżinsowych scrapków!!! :))


36 komentarzy:

  1. pamiętam, pamiętam. całą historię gacka - szuwarka, potem jego przeprowadzkę do ciebie i to, ze ta wasza miłość tak dojrzewała. cudny koci gacuś:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale przepiękne zdjęcia i fajnie o nim napisałaś - z miłością :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Sto lat Gacusiu w Twoim kochanym domku :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ślicznie dziękuję w imieniu swoim i Gacusia:))

      Usuń
  4. Pamiętam tę historię. Pięknie to opisałaś, a zdjęcia - cudne :) Niezły refleks musiałaś mieć, żeby uchwycić "szkodnika", jak psoci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie refleks tylko ciągłe latanie z aparatem. Prawdziwa kocia reporterka ;))

      Usuń
  5. Piękna historia, nie wiedziałam wcześniej że Gacuś to też szczęśliwiec uratowany przez Ankę Wrocławiankę :) Cudnie że trafił do Ciebie, szczęśliwy piękny Gacuś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Anka ma rękę do ratowanie cudownych kotków :))

      Usuń
  6. A tak niewiele brakowalo... tak bardzo chcialam adoptowac to urocze stworzonko. Jednak maz zagral Rejtana i wybil mi z glowy wszelkie dokocenie. I dobrze, bo rzadko widuje sie taka silna kocurkowa przyjazn, jak miedzy Gackiem a Luckiem. Tacy sa obydwaj sliczni, tak sie kolorystycznie uzupelniaja, taki pozytyw-negatyw w kocim wydaniu. Gacus nie mogl lepiej trafic!
    Pozostaje mi tylko pogratulowac slodkiej rocznicy :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gacuś był po prostu przypisany do mojego domu. Los tak zdecydował i już! :))
      A do Ciebie trafi inny kotek jak przyjdzie na to czas :))

      Usuń
  7. A widziałaś Maskotko, że wczoraj pod postem o ziemniaczkach (tam już nie można komentować, bo poszalałyśmy i limit się wyczerpał) wspomniałam dokładnie o tym!
    Pamiętam swoją radość pomieszaną ze smutkiem, bo ten kotek ukradł mi serce. Dziś cieszę się, że trafił do najlepszego domu na świecie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie przegapiałam to :))
      Gacuś jest jak szyty na miarę do mojego domu! :)))

      Usuń
  8. Cudowne są takie opowiadania i rocznice bo wszystko skończyło się dobrze, lepiej być nie mogło :)

    OdpowiedzUsuń
  9. No proszę. Nie wiedziałam o pokrewieństwie duchowym z Anką Wrocławianką.
    Gaculek był małym słodziakiem, a wyrósł na dużego, równie słodkiego i fotogenicznego Pana Kota :-)
    Miał szczęście, że spotkał na swojej drodze tak wspaniałych ludzi.
    Gaculku jesteś cudowny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gaculek się zaczerwienił jak mu to wszystko przeczytałam :)))

      Usuń
  10. No cudny jest. Od razu widać, aż mi się wszystko usmiecha dzisiaj dzięki Tobie i...Gackowi rzecz jasna:-)))
    Usciski
    AQsia

    OdpowiedzUsuń
  11. Oj tak perspektywa czasu bywa czasem zaskakująca;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Pamiętam wielkouche nadrzeczne znalezisko i jego mistrzowski opis;), z uśmiechem i wzruszeniem śledzę Gackowe losy, cieszę się, że trafił mu się taki Dom!
    Monika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też się cieszę z tego powodu :)

      Usuń
  13. A tak się wzbraniał, tak się stawiał :)))

    http://blogamisi.blogspot.com/2012/11/minki-chopczyka-i-dziewczynki.html

    OdpowiedzUsuń
  14. To jest dość żenujące, dlatego nigdy tego nie pokazywałam, ale jest w temacie...
    https://www.youtube.com/watch?v=4N9PeN8xGDk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To był jeden z fajniejszych komiksów! Zdecydowanie jeden z moich ulubionych:))))

      Usuń
  15. Ja to pamiętam ! To był super komiks.

    OdpowiedzUsuń
  16. nooo wtedy nas tu jeszcze nie było :(
    ale nadrabiamy i podziwiamy i czytamy ;-)))
    Gacusiowe historie... u Ciebie i u Anki ;-)))
    i uwielbiamy - toć to brat bliźniak Venus

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No prawie bliźniak, bo ma na pysiu tylko jedną firankę nad okiem;)))

      Usuń
    2. Ano fakt... a wiesz, że jakoś nigdy nie zwróciłam an to uwagi??
      ale ja już taka jestem... szczegóły mi umykają ;-)))

      Usuń
  17. Ale fajnie to opisałaś , cudna historia - znam i wspominam z rozrzewnieniem :-)))

    OdpowiedzUsuń
  18. Chłopak niezłe siał spustoszenie ;D Podziwiam Twoją cierpliwość i wyrozumiałość!

    OdpowiedzUsuń
  19. Oj, była zabawa :))) No ale my kociary takie już jesteśmy - wszystko tym małym futrzakom wybaczamy :)
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...