piątek, 8 lutego 2013

Lucek chowa się przed konkursem

Postanowiliśmy ostatni raz spróbować szczęścia w konkursie u Jasnej! :)
Tym razem tematem konkursu jest Zgadnij, gdzie jest kotek ... 
Tak się złożyło, że Lucek bardzo lubi różnego rodzaju schowki, pudełka, torebki, szuflady itd. 
Jednak w konkursie postanowił wystąpić jako KOT NINJA ;)


Jeśli również macie ochotę wysłać zdjęcia swoich kotów należy:

Na swoim blogu zamieścić:

  1.  baner z linkiem do Konkursu
  2.  wpis 
  3.   informacja o konkursie   
  4.   zdjęcie biorące udział w Konkursie 
 Na maila klubkotajasna8@gmail.com bardzo proszę przysłać  :
-  
zdjęcie w wersji jeden kot albo kilka  
-   jest to równoznaczne z pozwoleniem
    na wykorzystanie tego zdjęcia do celów    konkursu 
 -   link do  swojego wpisu na blogu 


We wpisie u Jasnej należy napisać komentarz i zawiadomić o wysłaniu zgłoszenia na konkurs, żeby jakiś mail nie zniknął nagle a niespodziewanie ...
Czas przysyłania zgłoszeń do 15 lutego włącznie, do godz. 20:00  

czwartek, 7 lutego 2013

słoneczniKOTY sprowadzają wiosnę

Wczoraj postanowiłam, że dość tej zimy! Protestuję ja i moje koty! Pies też po cichu protestuje!
Pomyślałam, że dobrym sposobem na jej odgonienie będzie wiosenny banerek na blogu. Może w magiczny sposób sprowadzi on wcześniej słoneczną pogodę. Postanowiłam pobawić się w programie graficznym i tak powstały słoneczniKOTY;)


Jest szansa, że zima odejdzie szybko, bo w tym roku Phil z Punxsutawney w Pensylwanii nie zobaczył swojego cienia więc wiosna nadejdzie szybko!:))
Phil to świstak znany z filmu "Dzień świstaka".
Co roku, 2 lutego, gryzonia wyciąga się z nory, umiejscowionej w amerykańskim stanie Pensylwania. Jeśli to sympatyczne zwierzątko ujrzy swój cień, oznacza to, że czeka nas jeszcze sześć tygodni zimy. Jeśli nie – niebawem nadejdzie wytęskniona wiosna. 
Czyli wiosna już niedługo!! :D


 ************************************************
Serdecznie dziękuję za dwa wyróżnienia, które otrzymałam od
GochyMi i Abigail ! :))))


 ************************************************
P.S.
Zarzucono mi (i słusznie!), że znów pominęłam Sama...
Otóż nadrabiam szybciutko to niedopatrzenie i oto słonecznikoPIES;))

poniedziałek, 4 lutego 2013

kulka dla kotulka

Po ostatnich przygodach z kwiatami postanowiłam zająć czymś uwagę Gacka. Rozejrzałam się po mieszkaniu i okazało się, że gdzieś zapodziały się kocie zabawki.
Zwierzęce zabawki często mają tendencję do magicznego znikania. I nawet przy dokładnym przeszukaniu wszystkich kątów nie możemy ich znaleźć. Prawdopodobnie przy przesuwaniu kanapy okaże się, że jest pod nią dwadzieścia zakrętek, piętnaście koralików, osiem moich długopisów i dwanaście papierowych kulek. Tak czy siak postanowiłam jakoś szybko rozwiązać ten problem. Ponieważ moje koty bardzo lubią wełnę, o czym pisałam tutaj, oraz wszelkiego rodzaju kulki i koraliki postanowiłam połączyć te dwa elementy i ufilcowałam futrom dwie piłeczki! 
Lucek, jak to Lucek, piłeczkami pogardził, bo on obecnie preferuje prawie wyłącznie zabawę w berka i zapasy z Gackiem. Za to Gacuś był w siódmym niebie! Od razu chwycił pierwszą piłeczkę w zęby i pobiegł do łazienki żeby pies mu jej nie zabrał;) 
Młody w ogóle lubi znosić swoje zabawki do wanny, bo wtedy nikt mu nie przeszkadza a wszelkie piłeczki nie uciekają pod sprzęty domowe.
Może na chwilę Gacek zapomni o kwiatkach;)

A zabawom z piłeczkami nie było końca. Aż aparat za kotem nie nadążał dlatego część zdjęć pozostawia wiele do życzenia pod względem jakości i ostrości… 

Ktoś niedawno napisał, że Gackowi urosła głowa i uszy już nie wydają się takie duże…  Na dolnym środkowym zdjęciu widać, że uszka nadrobiły to niedopatrzenie i szybciutko urosły;))

A Lucek lubi sobie w wannie uciąć poobiednią drzemkę na moim ręczniku;)

piątek, 1 lutego 2013

drzewko (nie)szczęścia

Odkąd pamiętam w moim domu były kwiatki. Miłość do hodowania roślin w doniczkach zaszczepiła we mnie babcia i mama. Jednocześnie prawie przez całe moje życie w domu przewijały się różnego rodzaju zwierzaki. Czasem koty delikatnie ogryzały kwiatki, ale nigdy nie były to jakieś znaczne szkody.

Kiedy pojawił się w moim domu Lucek na ogół z roślinami obchodził się dość ostrożnie. Kilka razy, oczywiście, zdarzyło mu się zrzucić jakąś doniczkę, ale wiem, że nie było to jego celowe działanie tylko czasem doniczka stała na jego drodze i nie chciała ustąpić miejsca kotu;) Ale na co dzień Lucek żył z kwiatkami w zgodzie, uważnie lawirując między roślinami. Początkowo rozkopywał ziemię z doniczek, ale całe szczęści szybko z tego wyrósł.
Jedyny kwiatek, który ucierpiał przez Lucyfera to moja kalatea (na poniższym zdjęciu). Kiedy Lucek był mały, miał jakieś 3-4 miesiące, postanowił skoczyć z regału na komodę, na której stał ów kwiatek. Doniczka znajdowała się w kąciku, a reszta komody była do dyspozycji kota. Widziałam jak młody waha się przed skokiem… w końcu zdecydował się i… wylądował w samym środku kwiatka… 

Kalatea przeżyła, ale jej stan pozostawiał wiele do życzenia… po skoku ocalała połowa roślinki. Ale dzielnie walczyła i powoli odzyskiwała dawną kondycję. 
Aż nie pojawił się w naszym domu Gacek – ogrodnik amator;)
Początkowo, tak jak Lucek, Gacenty grzebał tylko w ziemi z doniczek. Było to nieco uciążliwe, bo po kilka razy dziennie musiałam zamiatać. Niestety zdarzało się, że Gacek kopał w doniczkach tak zapamiętale, że nie tylko ziemia kończyła na podłodze, ale również kwiatek z doniczką…  Tego dnia na ziemi wylądowały w sumie trzy kwiatki. Ofiarami padły dwie doniczki i kalatea, która cudem przetrwała skok Lucka. Ataku Gacka niestety nie przeżyła…

Wówczas postanowiłam, że dosyć tego i tymczasowo pozaklejałam doniczki taśmą. Podziałało i Gacek przestał interesować się ziemią z kwiatków! :)  Jednak okazało się, że moja radość była przedwczesna. Maluch postanowił rozwijać swoje pasje ogrodnicze i rozpoczął „pielęgnację” mojego drzewka szczęścia! Najpierw wziął na cel jego listki, które dla Gacentego okazały się świetnymi zabawkami. Następnie wziął na warsztat całe gałązki…

Tak wyglądało drzewko 3 tygodnie temu...                                                                           ...a tak wygląda dziś...
I tak z mojej roślinki każdego dnia zostaje coraz mniej… Nie pomaga upominanie i psikanie wodą, bo sprytny kociak najczęściej rozprawia się z drzewkiem głownie w nocy i kiedy budzę się rano zastaję takie widoki…
*******
P.S. Z ostatniej chwili!
Postanowiłam przestawić nieszczęsne drzewko do sypialni na półkę. Nic to, że tam kiepskie światło... Lepsze to dla roślinki niż kocie łapki i ząbki. Zastawiłam nawet doniczką z kaktusami.
Po kwadransie słyszę brzęk. Wpadam do sypialni a tam kaktusy na łóżku i za łóżkiem...

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...