sobota, 7 kwietnia 2012

kąpiel kota

Wiem, że niektórzy ludzie kąpią swoje koty. Ja nigdy nie widziałam takiej potrzeby, bo wszystkie miauczące sierściuchy, które przewinęły się się przez mój dom należycie dbały o swoją czystość. Nie które nawet za bardzo.

Dziś rano kiedy Lucek wszedł do wanny przypomniał mi się fantastyczny opis kąpieli kota Erica Gurneya  z książki "Jak żyć z wyrachowanym kotem":

"...Podsumowując: jeśli lekkomyślne zdecydowałeś się wykąpać swojego kota, zmień zamiar i nie czyń tego. Jeśli jednak trwasz uparcie w swym postanowieniu, weź mydło kąpielowe, do balii nalej wody starannie doprowadzonej do temperatury ciała kota, naszykuj ręcznik lub dwa, jodynę, nici chirurgiczne, gazę – nie od rzeczy byłaby też butelka brandy – i parę rękawic ochronnych. Możesz także zawiadomić najbliższego krewnego, jeśli naprawdę jesteś przewidujący.

Najpierw złap kota i wsadź do balii. Potem namydl go, jeśli jeszcze jesteś w stanie to zrobić, następnie spłucz, jeśli kto jest jeszcze w stanie to znieść.

Teraz wycieraj kota ostrożnie, aby krew nie kapała na czyste futerko. Potem możesz go puścić i wziąć sobie kieliszek brandy. Kot niezwłocznie znajdzie sobie dobre miejsce, gdzie zwinie się w kłębek i wybrudzi od ogona po czubek głowy, po czym wyliże się do czysta. To tak zmęczy koci język, że niejeden nie zamruczy miesiącami...."

piątek, 6 kwietnia 2012

oto Mia


Mia to kot mojej siostry. Dziś podczas moich odwiedzin wygrzewała się na kaloryferze mrucząc radośnie:)
Z wiekiem (ma 12 lat) z małego dzikuska zrobiła się nieprzyzwoitym pieszczochem.

wtorek, 3 kwietnia 2012

wyjechał fotel

Ów fotel w  zeszłe wakacje miał zostać wywieziony na wieś. W mieszkaniu, od dłuższego czasu, pełnił w zasadzie  funkcję wyłącznie ozdobną, a ja latem w domu na wsi spałam na łóżku polowym, co było wątpliwie wygodne. Poprosiłam więc kuzyna, który ma duży samochód, żeby pomógł mi z tą drobną przeprowadzką.
Ale tak się jakoś nie składało z terminami, że w końcu lato minęło a fotel jak stał, tak stał.
I kiedy moment wywiezienia był już tuż, tuż, razem z moją siostrą posprzeczałyśmy się z kuzynem i powiedziałam sobie, że choćbym miała go sama na plecach wywieźć  kuzyna o tę przysługę więcej nie poproszę.
I tak fotel został na kolejne miesiące w moim mieszkaniu. Aż przyszedł październik i mały Lucio zjawił się w moim domu. Wtedy to okazało się, że posiadanie tego fotela jest błogosławieństwem, bowiem jedzenie dla kotka nie mogło stać na podłodze, bo żarłok Sam pochłonąłby je w 5 sekund! A tak kotek miał swoje przysmaki na parapecie i wspinał się do nich po narzucie fotela. Pominę już fakt, że przez pierwsze tygodnie było to dla niego azyl przed psem.
Czasem życie płata psikusy i to co wydawało nam się komplikacją wychodzi nam na dobre.
Ale Lucek dorósł i czas fotela dobiegł końca, dziś znalazł wreszcie swoje miejsce w domku na wsi. Oczywiście nie za sprawą mojego kuzyna ;)))
A tak oto służył zwierzakom.











się porobiło


poniedziałek, 2 kwietnia 2012

kot wampir

Moja przyjaciółka S. od początku twierdzi, że Lucek to wampir. Jego skłonności do gryzienia, rzeczywiście świadczą przeciw Luckowi, ale nigdy tak daleko nie posunęłabym się w osądach
S. zawsze jak nas odwiedza nazywa go Talbot (jeden z czarnych charakterów True Blood).
Do dzisiaj broniłam Lucka mówiąc, że jego gryzienie absolutnie nie ma nic wspólnego z wampiryzmem!
Ale po tym zdjęciu zaczynam mieć wątpilowści... ;)

nowy kolega

Dzisiaj Lucek znalazł sobie nowego kolegę. Kolegą jest kot Meksykański,  który mieszka u mnie od dłuższego czasu, ale do tej pory nigdy nie schodził z szafki w sypialni. Nie wiem czy to pod wpływem wiosny, ale Meksykanin postanowił przeprowadzić się na parapet w salonie...
Lucek zainteresowany kolegą, natychmiast próbował się z nim zaprzyjaźnić. Sam zresztą też zapałał miłością do Meksykanina wylizując go przy tym z kurzu.
Meksykanin ani drgnął i ze stoickim spokojem pozostał niewzruszony na zaczepki zwierzaków...

piątek, 30 marca 2012

kocie pozy

Człowiek śpiąc ma zdecydowanie mniejsze możliwości ekwelibrystyczne w czasie snu. Możemy spać na wznak, na boku prawym, na lewym, na brzuchu, czasem podciągając jedno kolano w stronę biodra.
Co innego kot! Dla niego nie ma żadnych ograniczeń!










czwartek, 29 marca 2012

poranne nawadnianie

Czy ktoś wie czemu najlepiej smakuje woda z brudnych garnków w zlewie, albo z kubka pańci, albo prosto z kranu? Czemu koty gardzą wodą z miski? Zaznaczę, że ze swojej miski, bo z psiej popijają jak najbardziej ;))





niedziela, 25 marca 2012

leniwa niedziela

Po śniadanku włączyliśmy sobie relaksującą muzyczkę i oddaliśmy się relaksowi:))
relaks synchroniczny

czwartek, 22 marca 2012

klusek

Dziś odbyło się kolejne ważenie. Lucenty skończył dziś 32 tygodnie i waży 4,2 ;))

czwartek, 8 marca 2012

uśmiech

Odebraliśmy dzisiaj kolejne wyniki Sama. Pies się uśmiecha, bo trochę się poprawiły i na następne poprawie krwi idziemy, tym razem, dopiero za dwa miesiące! :)

piątek, 2 marca 2012

czarne koty się mnożą

Na Święta, od mojej przyjaciółki A., dostałam zestaw do filcowania dla początkujących. Zestaw czekał i czekał a ja nie miałam ani weny, ani pomysłu co by tu ufilcować..
Okazało się, że nie mam wyjścia i muszę ufilcować czarnego kota! ;)
A oto efekt - dwa futerały na okulary przeciwsłoneczne z Luckami;)
Żywy Lucek był zachwycony wełna czasankową i z zapałem zaczął ją pałaszować...


czwartek, 1 marca 2012

ciężkie jest życie kota

Niektórzy znawcy kotów zwykli mawiać, że koty powinny żyć tylko i wyłącznie na wolności, i niepotrzebnie, my kociarze, więzimy je w mieszkaniach.
Oto ciężkie życie Lucyfera... ;))




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...